Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Afera w Kłodzku. Życzkowski mówi o nowych wątkach i nagraniach

Janusz Życzkowski ocenia, że wokół afery w Kłodzku wciąż pozostaje wiele niewyjaśnionych wątków. W rozmowie mówił także o nowym zatrzymaniu w powiecie kłodzkim i możliwych nagraniach, które mogą mieć znaczenie polityczne.
Afera w Kłodzku. Życzkowski mówi o nowych wątkach i nagraniach

Policja. Zdjęcie ilustracyjne, fot. Gemini

Szekspir pod gwiazdami

Nowa Ruda i nowy wątek

Janusz Życzkowski podkreślał, że trzeba rozdzielić dwie sprawy, które dziś nakładają się na siebie w przekazie medialnym w temacie – afera w Kłodzku. Jak zaznaczył, „afera kłodzka” dotyczy przede wszystkim sprawy Kamili L., byłej działaczki Koalicji Obywatelskiej i bliskiej współpracowniczki Moniki Wielichowskiej, a także reakcji środowiska politycznego na to, co się wydarzyło.

Dla porządku myślę, że warto podkreślić, że mówiąc o aferze kłodzkiej, to jednak mówmy o sprawie Kamili L. – byłej działaczki Koalicji Obywatelskiej, bliskiej współpracowniczki Moniki Wielichowskiej, o tym, co robiły struktury partyjne z tą sprawą, jaki był stan wiedzy

– mówi Janusz Życzkowski.

Dziennikarz przypomniał też, że osobnym tematem jest nowy wątek z Nowej Rudy. Tam – jak relacjonował – zatrzymana została osoba znana lokalnie z działalności społecznej, współpracująca z samorządem, ale bez wyraźnych podstaw do politycznego łączenia obu spraw.

Szekspir pod gwiazdami

„Ten kolejny wątek, który nam się otwiera, dotyczy Nowej Rudy. To jest miejscowość niedaleko Kłodzka. Tam policja zatrzymała – według naszych informacji – osobę, która pełniła funkcję społecznika, była prezesem fundacji, prowadziła świetlicę środowiskową. Trudno mówić o związkach politycznych tej osoby” – zaznacza dziennikarz Telewizji Republika.

Jak dodaje, sama sprawa jest bulwersująca i – niezależnie od jej tła – budzi jednoznaczny sprzeciw. „Wszelkie przestępstwa wobec dzieci to jest coś niedopuszczalnego” – podkreśla.

Milczenie wokół sprawy Kamili L.

W dalszej części rozmowy Życzkowski odniósł się do reakcji polityków Koalicji Obywatelskiej. W jego ocenie milczenie części środowiska nie wynika z przypadku, ale raczej z obawy, że nie wszystko zostało jeszcze ujawnione.

Wydaje mi się, że nie. I właśnie to milczenie Koalicji Obywatelskiej, najważniejszych polityków, także tutaj na Dolnym Śląsku, najpewniej jest związane z tym, że nie wszystko jeszcze zostało powiedziane, nie wszystkie fakty ujrzały światło dzienne

Szekspir pod gwiazdami

– mówi Życzkowski.

Jego zdaniem „sieć powiązań i różnego rodzaju okoliczności nadal jest skrywana albo osnuta pewną mgłą”. To właśnie z tym – jak ocenia – może wiązać się ostrożność polityków, którzy nie chcą szerzej komentować sprawy.

Życzkowski przypomniał też, że Kamila L. nie była – w jego ocenie – szeregową działaczką. Przeciwnie, należała do lokalnego środowiska partyjnego od wielu lat i miała istotną pozycję.

„To nie była osoba przypadkowa. To była osoba, która była w tej partii od lat. Nie była zwykłym, szarym działaczem, ale pełniła ważne funkcje. W tak niedużym środowisku, tam na ziemi kłodzkiej, zapewne była też dysponentem władzy, wiedzy o tym, jak funkcjonuje władza”
– podkreśla.

Szekspir pod gwiazdami

600 GB nagrań i polityczne pytania

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy były możliwe nagrania, które – według relacji Życzkowskiego – mogą wykraczać poza materiały dokumentujące same przestępstwa.

„Wiemy tylko tyle, że jest 600 gigabajtów nagrań. Oczywiście tam są zarejestrowane te bulwersujące czyny, ale właśnie w tych nagraniach być może są również kompromaty na polityków”
– mówi.

Dziennikarz zaznaczał, że w Kłodzku krążą informacje o możliwym rejestrowaniu życia towarzyskiego i spotkań organizowanych przez małżeństwo L. To właśnie ten wątek – jeśli zostałby potwierdzony – mógłby okazać się szczególnie niewygodny dla części lokalnych i regionalnych polityków.

„Krąży już taka informacja, że być może Kamila L. ze swoim mężem nagrywała również bujne życie towarzyskie, w którym uczestniczyła. Być może nagrywała także gości w swoim domu”
– relacjonuje Życzkowski.

Szekspir pod gwiazdami

W jego ocenie pytania dotyczą nie tylko samej treści tych materiałów, ale też wiedzy, jaką na temat sprawy mogli posiadać politycy związani z Koalicją Obywatelską.

Mieszkania po powodzi pod lupą

W rozmowie wrócił również temat mieszkań przyznanych rodzinie Kamili L. po powodzi. Życzkowski mówił wprost, że w tej sprawie trudno uznać wszystko za przypadek, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze relacje z lokalną władzą.

„Nie ulega wątpliwości, że Kamila L. nie była osobą anonimową. Burmistrz wiedział doskonale, kto otrzymuje najwyższą liczbę punktów”
– mówi.

Jak dodał, ustalenia wskazują, że była ona wcześniej pracownikiem urzędu podległą burmistrzowi. W jego ocenie nie chodziło więc o anonimowego mieszkańca, ale o osobę znaną lokalnemu establishmentowi.

Szekspir pod gwiazdami

„Do dziś ustaliliśmy tyle, że na pewno była pracownikiem urzędu, wcześniej podległą burmistrzowi. Z pewnością były to również relacje prywatne. Jak bardzo prywatne, to jest odrębna sprawa, ale tutaj trudno mówić o przypadku”
– zaznacza Życzkowski.

Dziennikarz podkreślał też, że sprawa budzi dodatkowe emocje z uwagi na skalę potrzeb po powodzi. „Osób, które oczekują na wsparcie czy oczekiwały, w dalszym ciągu jest wiele” – przypominał.

Tusk, Wielichowska i pytanie o wiedzę

W końcowej części rozmowy Życzkowski przeszedł do szerszego tła politycznego. Zwrócił uwagę, że sprawa rozgrywała się w czasie kampanii wyborczej w 2023 roku, a sam Donald Tusk rozpoczynał ją właśnie w Nowej Rudzie, czyli – jak mówił – w politycznym mateczniku Moniki Wielichowskiej.

„Donald Tusk w ogóle rozpoczął kampanię wyborczą w Nowej Rudzie, w mateczniku Moniki Wielichowskiej. Tam było pierwsze spotkanie”
– mówi.

Szekspir pod gwiazdami

Życzkowski relacjonował również, że Tusk uczestniczył w prywatnych spotkaniach w tym środowisku. Z tego powodu – jak zaznacza – pojawia się pytanie, czy został wtedy poinformowany o aferze i czy nie zapadła decyzja o jej wyciszeniu przed wyborami.

„Pytanie brzmi, czy Donald Tusk w tamtym czasie został poinformowany i czy już wiedział o tym, że jest afera w kręgach Platformy Obywatelskiej, i czy właśnie nie podjęto decyzji związanej z wyciszeniem tej sprawy z uwagi na zbliżające się wybory”
– mówi Życzkowski.

W jego ocenie ujawnienie sprawy w tamtym momencie mogłoby mieć realny wpływ na polityczne nastroje i przebieg kampanii. Dlatego – jak sugeruje – temat może być dla części polityków szczególnie niewygodny także dziś.

Finał sprawy nadal daleko

Z wypowiedzi Janusza Życzkowskiego wyłania się obraz sprawy, która wciąż nie została domknięta ani politycznie, ani społecznie. Dziennikarz przekonuje, że wokół afery kłodzkiej nadal pozostaje wiele niewyjaśnionych okoliczności, a nowy wątek z Nowej Rudy tylko wzmacnia napięcie w regionie.

Szekspir pod gwiazdami

„To, z czym mamy dziś do czynienia, to jest szalenie niewygodne dla polityków”
– podkreśla.

I właśnie ten element najmocniej wybrzmiał w całej rozmowie: przekonanie, że nie wszystko jeszcze zostało pokazane opinii publicznej, a kolejne informacje mogą wciąż wracać do sprawy, która od miesięcy budzi ogromne emocje.

Przeczytaj więcej

Marek Jakubiak: „Warszawa jest urzędem pracy Platformy Obywatelskiej”
Marek Jakubiak: „Warszawa jest urzędem pracy Platformy Obywatelskiej”
„Ten układ go chronił”. Polityczna odpowiedzialność Trzaskowskiego za aferę w Szpitalu Południowym i Kacprzyka
„Ten układ go chronił”. Polityczna odpowiedzialność Trzaskowskiego za aferę w Szpitalu Południowym i Kacprzyka
Szokująca afera w Szpitalu Południowym. Śmierć w toalecie i tomografia zwłok
Szokująca afera w Szpitalu Południowym. Śmierć w toalecie i tomografia zwłok