Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Piotr Witt: Dom jest ojczyzną, reszta to hotele

Od Łodzi i Poznania po warszawskie ślady kul: Witt opowiada o miastach, o „cudze chwalicie”, o emigracyjnych olśnieniach i o ojczyźnie jako domu.
Piotr Witt: Dom jest ojczyzną, reszta to hotele

Podczas pobytu w Polsce rzadko opuszczam Warszawę, chodzę utartymi szlakami, obojętny na otoczenie, do którego przywykłem przez lata. Tournée promocyjne mojej książki rzuciło mnie teraz na inne szlaki. Mój przyjaciel, profesor z Minneapolis, na wiadomość, że jestem w jego mieście rodzinnym, napisał tylko: „Ach, ta Piotrkowska!” – z trzema wykrzyknikami.

Ta szeroka aleja, zbudowana w drugiej połowie XIX wieku, była przez dziesiątki lat przedmiotem pogardy i nienawiści architektów modlących się do Corbusiera i Niemeyera. Z braku środków, z biedy, ale przede wszystkim przez pogardę skazano ją na zagładę: przez zaniedbanie, przez brak utrzymania. Budownictwo tamtych lat, solidne, długo oparło się destrukcji, jednak ratunek przyszedł w ostatniej chwili.

Kamienice Łodzi i Poznania – i warszawska strata

Zachwycający jest wielkomiejski charakter tych kamienic Łodzi i Poznania, z których każda godna jest figurować w podręczniku historii architektury europejskiej. Ja w Warszawie, jak patrzyłem na nie z zazdrością, myślałem, że przecież cała ulica Marszałkowska, całe Śródmieście Warszawy zabudowane było z podobnym wielkomiejskim rozmachem, godnym serca Europy. Nic z tego nie zostało, poza kilkoma osobnymi domami na Mokotowskiej i w Alejach Jerozolimskich.

Równie okazale prezentował się Nowy Świat, zanim Biuro Odbudowy Stolicy nie dokonało zrównania go z gabarytem drugiego piętra, doprowadzając sławną arterię stolicy do wyglądu ulicy w prowincjonalnym mieście rosyjskim.

Rubinstein i Chopin – jak grał autor

Dla autora piszącego o życiu Chopina Łódź to przede wszystkim ojczyzna Artura Rubinsteina, który nauczył pianistów, jak należy grać Chopina. Rubinstein pasjonował się życiem wielkiego kompozytora, ponieważ chciał wiedzieć, jak swoje utwory grał sam ich autor i jak kazał je grać swoim uczniom. W rezultacie tych poszukiwań potępił interpretację Paderewskiego, zarzucił jej, że jest – cytuję – „chorobliwa, nadmiernie uczuciowa, mętna i zbyt dowolna”.

W Łodzi, w Warszawie, w Poznaniu zachwycam się stanem domów i ulic starannie wyremontowanych, odnowionych, i zdumiewam się ignorancją przeszłości. Jakże prędko przychodzi zapomnienie. Na Kujawach nie wiedzą ani, co we wsi było przed wojną, ani którędy przebiegała granica z Niemcami. W Poznańskiem jest podobnie.

Emigracja, powroty i „Ramen i amen”

Cudze chwalicie. Polacy wyjeżdżający za granicę po likwidacji PZPR-u w epoce przemian ustrojowych zobaczyli tam rzeczy, o których istnieniu nie mieli nawet pojęcia. Mięso, wędliny – te nazwy znali z napisów nad pustymi sklepami. Teraz poznali, co one oznaczają. Ujrzeli nawet różne rodzaje ciastek i inne rzeczy. W Anglii, Francji, w Niemczech Zachodnich pytali, pokazując palcem, jak się taka rzecz nazywa.

Potem, kiedy już zarobili wystarczająco, a nawet kupili używany samochód, wracali do kraju i zakładali własny interesik. Dzielili się z olśnionymi tubylcami skarbem swoich doświadczeń, niby jakiś Jan Kochanowski w Kozienicach po powrocie z Uniwersytetu w Padwie wśród kozienickich chłopów.

W dzień ulica Piotrkowska jest wielkomiejska i europejska. Wieczorem robi się światowa. Do wyboru w restauracjach śródmieścia mieliśmy dania domowej kuchni południowoamerykańskiej, „Las Palmas”, albo japońskie kluski w rosole ramen. Ramen i amen.

Dom, hotel i stare blizny

Jak dzisiaj odnalazłby się wieczorem autor Kwiatów polskich, gdzie tyle miejsca poświęcił polskiej kuchni? Łodzianin, autor słownika pijackiego i grochu z kapustą. My country is my home. Ojczyzna jest moim domem.

„Dom Polski – to ojczyzna, a inne kraje są hotele” – pisał. Nasze radio Wnet mieści się w kamienicy zbudowanej dla bankiera Rezlera w końcu XVIII wieku. Naprzeciwko, na ulicy Miodowej, w jeszcze starszej kamienicy Teppera, z gzymsu pod oknem od wstrząsów ulicznych odpadł kawałek tynku. Wyjrzał spod niego kawałek kamiennej fasady ze śladami kul z Powstania Warszawskiego.

Pomyślałem, że nasze serce jest jak ta kamienica: pod wpływem silnego wstrząsu odpadnie kawał tynku i wychodzą na jaw stare blizny.

Pojutrze wracamy do domu. Następna kronika już będzie bardziej paryska, a tymczasem życzę wszystkim państwu rodzinnych świąt wielkanocnych, wielkich świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Alleluja!

Piotr Witt

/to

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje