Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Lwów. Miasto, które trwa. Pytanie, czy my trwamy razem z nim … Pomóż klubowi Pogoń Lwów i Fundacji „Bratnia Dusza”

We Lwowie wiosna przyszła dokładnie wtedy, kiedy powinna - wraz z początkiem marca. Kalendarz nie zna wyjątków, nawet dla miejsc naznaczonych historią i niepokojem.
Lwów. Miasto, które trwa. Pytanie, czy my trwamy razem z nim … Pomóż klubowi Pogoń Lwów i Fundacji „Bratnia Dusza”

A jednak tutaj, bardziej niż gdziekolwiek indziej, widać wyraźnie, że zmiana pory roku nie zawsze oznacza zmianę rzeczywistości.

Chociaż dni stają się dłuższe, a światło coraz śmielej zagląda w zaułki pieknego starego miasta, to codzienność nadal wygrywa dźwięki alarmów i niepokojące echo dronów gdzieś ponad dachami kamienic. To miasto nauczyło się żyć pomiędzy strachem a nadzieją, pomiędzy wojną a próbą normalności.

A jednak Lwów trwa. Zachwyca. Oddycha swoją historią i pięknem. Na ulicach znów słychać rozmowy, w kawiarniach toczy się życie, młodzi ludzie próbują odnaleźć rytm codzienności. I gdzieś w tym wszystkim są Oni — Polacy, nasi rodacy, którzy byli tam zawsze. 

I nie jako wspomnienie dawnych czasów, ani rozdział w podręczniku historii. To realna, żywa i wspaniała wspólnota ludzi, którzy od pokoleń są częścią tego miasta. Polacy, którzy nie wyjechali i każdego dnia na nowo wybierają Lwów jako swoje miejsce na ziemi.

Dziś jednak coraz częściej odnoszą wrażenie, że zostali również… pozostawieni sami sobie.

W ogromnej fali pomocy, jaka od miesięcy płynie na Ukrainę, dodam zrozumiałej i moralnie oczywistej, NIESTETY sprawy Polaków na Wschodzie zaczęły stopniowo znikać z pola widzenia. Nie zniknęły całkowicie. Ale stały się czymś ledwie dostrzegalnym. Marginesem. Drobinką. Politycy, także z tej konserwatywnej strony mówią: „te sprawy nikogo nie interesują!” (sic!!!)

A przecież dla nich to nie jest margines. To codzienność. Szczególnie wyraźnie to widać na przykładzie walki o przetrwanie naszej piłkarskiej dumy – Pogoni Lwów! To nie jest zwykły klub sportowy, to instytucja, która dla wielu osób w Polsce nadal jest tylko nazwą, ale dla Polaków we Lwowie stanowi jedno z najważniejszych miejsc budowania wspólnoty.

Pogoń Lwów to nie tylko klub sportowy. To przede wszystkim przestrzeń, w której młodzi ludzie uczą się, kim są. To miejsce, gdzie sport splata się z wychowaniem, edukacją i pamięcią historyczną o naszych polskich bohaterach i siłaczkach. To środowisko, które przez lata swojej działalności, szczególnie od momentu reaktywacji w 2009 roku, stało się jednym z filarów polskości w mieście.

To właśnie tam rodzi się coś, czego nie da się przeliczyć na pieniądze! To poczucie tożsamości i zakorzenienia.

Dzięki ogromnemu wysiłkowi ludzi dobrej woli z prezesem Markiem Horbaniem, oraz ostatnio pozyskanym środkom klubowi udało się na chwilę złapać oddech. Tylko na małą chwilę, niestety! Wznowiono działalność na tyle, by pojawić się na boisku podczas Turnieju Ernesta Justa, przystąpić do rozgrywek Pucharu Obwodu Lwowskiego, a nawet wyposażyć drużynę w nowe koszulki.

Ale to wciąż tylko oddech. Nie stabilność, bowiem rzeczywistość pozostaje nieubłagana. Bez stałego, systemowego wsparcia władz Rzeczypospolitej Polskiej przyszłość klubu stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Do dziś nie ma pewności, czy Pogoń Lwów będzie w stanie przystąpić do rundy wiosennej rozgrywek ligowych.

Jeszcze niedawno mówiło się o potrzebie zabezpieczenia kwoty rzędu 500 tysięcy złotych. Dziś wiadomo już, że to nie wystarczy. Koszty rosną, a perspektywy pozostają niepewne. Najbardziej bolesne nie są jednak liczby. Najbardziej bolesna jest obojętność i nasza znieczulica.

Jak relacjonują osoby zaangażowane w pomoc, próby zainteresowania sprawą decydentów kończą się ciszą. Maile pozostają bez odpowiedzi. Wiadomości bez jakiejkolwiek reakcji a telefony milczą.  A kiedy w końcu pada odpowiedź, brzmi ona jak zdanie, którego nie powinno się nigdy usłyszeć:

„Te sprawy nikogo nie obchodzą.” I mówią to posłowie Rzeczypospolitej Polskiej!!!

Trudno o bardziej gorzką diagnozę. Stawką nie jest tylko przyszłość klubu sportowego, ale obecność Polaków we Lwowie jako realnej wspólnoty. Stawką jest to, czy za kilka lat będzie jeszcze komu kontynuować tę historię. W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają słowa pana Pawła Kiełbowicza, politologoa, wolontariusza i jednego z filarów Old Fashion Man Club kibiców Legii Warszawa:

„W ciągu jednego miesiąca łatwiej jest zebrać milion złotych na potrzeby Ukraińców, niż kilkanaście tysięcy złotych dla Polaków we Lwowie.”

To zdanie nie jest oskarżeniem. To lustro w którym odbija się pewna prawda o nas samych, o naszej wrażliwości, o naszych odruchach a przede wszystkim o tym, co potrafimy dostrzec, a co — być może nieświadomie, choć nieuważnie — pomijamy.

Przecież nikt rozsądny nie kwestionuje potrzeby pomagania Ukrainie w rozsądnych ramach. Jest to wyrazem solidarności i zwykłego ludzkiego odruchu. Ale pomoc nie powinna oznaczać zapomnienia szczególnie o swoich!!! Wojna na Ukrainie nie powinna prowadzić też do sytuacji, w której — w dobrej wierze — tracimy z oczu tych, którzy są nam najbliżsi historycznie, kulturowo i narodowo.

Obok wielkich tematów i dużych zbiórek toczą się bowiem sprawy mniejsze. Cichsze. Mniej medialne. Ale nie mniej ważne.

Dołączmy do grona wspierających Dumę Lwowa! Pogoń Lwów – wspólna sprawa! Boli mnie bardzo, że Ich wniosek o dofinansowanie projektu „Utrzymanie struktur LKS Pogoń Lwów w czasie wojny na Ukrainie i powojennej odbudowy” nie znalazł się na liście organizacji wspartych ze środków Rzeczpospolitej Polskiej.

Bądźmy lepsi od partyjnych ojczymów i fanów własnych partii. Dajmy grosz, który dla nich będzie małą cegiełką i nadzieją!

Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/z/pogonlwow-wspolnasprawa

 

Iwona Romaniak prezes naszej Fundacja Bratnia Dusza oraz Barbara nasza wspaniała wolontariuszka drużynowa ZHP ze Lwowa.

Kilka dni temu do środowisk zaangażowanych w pomoc Polakom na Kresach trafił apel od Iwony Romaniak z Fundacji Bratnia Dusza. Apel dotyczy czegoś bardzo konkretnego — przygotowania Świąt Wielkanocnych dla polskich seniorów we Lwowie. Osób skupionych wokół Uniwersytetu Trzeciego Wieku działającego przy Katedrze Łacińskiej, a także tych mieszkających w okolicznych miejscowościach.

Skala potrzeb jest jasno określona. Ponad sto osób w samym Lwowie. Kolejne kilkadziesiąt poza miastem. Szacunkowy koszt — około 200 złotych na osobę. Całość przedsięwzięcia nie przekracza 30 tysięcy złotych. Kwota, która z perspektywy państwa jest niemal niezauważalna. Z perspektywy tych ludzi gigantyczna!

Czasu jest niewiele, a zadanie logistycznie trudne. W niektórych przypadkach, by dotrzeć do potrzebujących, trzeba pokonywać odcinki, których nie da się przejechać samochodem. Zdarza się, że jedyną drogą jest przejście przez rzekę w bród. To właśnie tam rozgrywa się prawdziwy wymiar pomocy. Bez kamer. Bez nagłówków. Bez rozgłosu.

Każdy, kto chce się w to włączyć, może to zrobić w bardzo prosty sposób:

BLIK: 511 243 447
Konto: 13 8802 0002 2002 2003 5295 0001
Tytuł przelewu: „na Wielkanoc we Lwowie”

Potrzebni są także wolontariusze. Nie zwykli łowcy chwilowej sławy w mediach społecznościowych, ale osoby gotowe poświęcić swój czas i energię, by fizycznie dotrzeć do tych, którzy sami już często nie mają siły, by o pomoc zabiegać.

Na koniec warto spojrzeć szerzej

Są państwa, które potrafią w sposób konsekwentny i systemowy wspierać swoich rodaków poza granicami. Traktują to jako oczywisty element polityki państwowej, nie wymagający społecznych zbiórek ani dramatycznych apeli. W Polsce nadal opieramy się głównie na oddolnej energii, wrażliwości i dobrej woli ludzi. I to jest nasza siła.

Ale być może nadszedł moment, by do tej siły dołożyć jeszcze jedno: trwałą pamięć i odpowiedzialność. Bo Lwów to nie tylko historia i nie tylko sentyment. To ludzie, którzy tam żyją. Tu i teraz.

I od naszej decyzji zależy, czy pozostaną tam również jutro. 

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje