Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Terapia szoku” i „negocjacje za pomocą granatu”. Kożuszek: celem są Chiny i dyscyplina sojuszników

Kożuszek twierdzi, że Trump wywołuje kryzysy celowo, by zmusić Europę do działania i przygotować USA na starcie z Chinami. To „terapia szoku” z realnymi kosztami.
„Terapia szoku” i „negocjacje za pomocą granatu”. Kożuszek: celem są Chiny i dyscyplina sojuszników

Donald Trump, fot. White House

Posłuchaj całej rozmowy:

W rozmowie o najnowszych wypowiedziach Donalda Trumpa – od NATO i cieśniny Ormuz po Kubę – Maciej Kożuszek proponuje ramę, która ma porządkować chaos bieżących newsów. Jego zdaniem Trump działa jak prezydent drugiej kadencji: mniej przejmuje się notowaniami.

Donald Trump jest prezydentem drugiej kadencji i takiego prezydenta zwykle interesuje to, jakie dziedzictwo po sobie pozostawi

– mówi Kożuszek.

To właśnie „dziedzictwo” ma tłumaczyć, dlaczego Trump naciska na sojuszników i dlaczego podnosi stawkę w relacjach z Europą. Kożuszek widzi w tym próbę przebudowy ładu w sytuacji, gdy USA myślą o konfrontacji z Chinami.

Celem jest właściwie to, co zawsze było celem wielkiej strategii Stanów Zjednoczonych, czyli powiększenie wpływów USA wobec coraz bardziej nasilającej się konfrontacji z Chinami

– zaznacza.

Trzy cele: Chiny, Zachodnia Półkula i Iran

Kożuszek układa cele Trumpa w kilka warstw. Najpierw – ograniczenie chińskich wpływów na Zachodniej Półkuli. Następnie – Iran jako element szerszej układanki, jeden z „punktów sieci”, który mógłby kosztować USA dużo w przyszłej rywalizacji. Trzeci wymiar to presja na Europę: koniec strategii „my nie wybieramy strony”.

Chce pokazać sojusznikom, że wobec tej zimnej wojny 2.0 opcja pod tytułem my nie wybieramy żadnej ze stron już nie jest opcją

– mówi.

To właśnie z tej perspektywy Kożuszek czyta napięcia wokół NATO. Nie jako zerwanie z sojuszem w jeden dzień, ale jako wymuszanie ruchu – gwałtownie, ryzykownie, bez długich rozmów.

„Negocjacje za pomocą granatu”

Kożuszek porównuje metodę Trumpa do „terapii szoku” – przywołuje analogię do epoki Nixona. Zamiast dyplomatycznego procesu, Trump ma wywoływać kryzysy, by wymusić odpowiedź.

To jest taka negocjacja za pomocą granatu, on sam wywołuje kryzysy, żeby państwa europejskie były zmuszone do reakcji

– podkreśla.

To podejście – jak zauważa – ma koszty polityczne. Wskazuje m.in. na rosnące nastroje antyamerykańskie w Polsce, które jego zdaniem są częściowo skutkiem tej „terapii szoku”, nawet jeśli bywają też wzmacniane przez inne czynniki.

Europa mówi, Europa reaguje – ale czy działa?

Wątek europejski wraca w rozmowie w kontekście energii i ETS. Prowadząca zauważa, że w czasie geopolitycznych napięć UE nadal toczy spory o ETS zamiast podejmować decyzje „na już”. Kożuszek odpowiada przewrotnie: właśnie dlatego Trump uznaje, że grzeczne apele nic nie dają.

Gdyby Donald Trump powiedział, żeby Europa się obudziła, ale żadnych akcji de facto by nie było. Stąd Trump wybiera tę negocjacje za pomocą wrzucania granatu

– zaznacza.

Jednocześnie wskazuje, że pewne reakcje jednak widać: od deklaracji o powrocie do atomu po twardszy język europejskich liderów. W jego ocenie to często wciąż bardziej „europejskie w wymowie”, czyli na poziomie słów, ale pewien ruch się dokonuje.

Kożuszek przywołuje też przykład Kanady, która – mimo napięć – nie zrezygnowała z F-35 i ogłosiła inwestycje w bazy na północy, co interpretuje jako próbę „kupienia się w łaski” Trumpa i jednocześnie działanie zgodne z amerykańską logiką strategiczną.

Poparcie w USA: stabilne, ale poniżej 50 proc.

Pytany o nastroje w Ameryce, Kożuszek zaznacza, że ta operacja nie startowała z wysokiego poparcia i – z tego co widzi – nie przekroczyła progu większości. Mimo to uznaje, że poziom akceptacji jest na tyle stabilny, by Trump mógł kontynuować kurs – zwłaszcza jeśli priorytetem jest „dziedzictwo”, a nie bieżące sondaże.

Ta operacja nigdy nie miała poparcia powyżej większości. Natomiast poparcie jest na tyle stabilnym poziomie, że ono pozwoli dalej Trumpowi prowadzić swoje działania

– mówi Kożuszek.

Na koniec dorzuca jeszcze jedną różnicę cywilizacyjną: amerykańskie społeczeństwo ma – jego zdaniem – wyższy próg tolerancji dla tego typu operacji niż wiele społeczeństw europejskich.

/ad

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”