Posłuchaj całej audycji:
Premier Donald Tusk zapowiedział duże inwestycje w energetykę (bilion złotych w ciągu dekady) – od OZE i morskich farm wiatrowych po atom, sieci przesyłowe i magazyny energii. Prof. Władysław Mielczarski ocenił jednak na antenie Radia Wnet, że same deklaracje nie rozwiązują podstawowego problemu: Polska wciąż nie ma jasno określonego, realistycznego modelu transformacji.
„Ten bilion to jest trochę taką obietnicą właściwie, że będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej. System ma olbrzymie problemy, bo nie wiadomo właściwie, w którym kierunku mamy iść”
– powiedział prof. Władysław Mielczarski.
Ekspert zwrócił uwagę, że większość energii zużywana jest na południu kraju, podczas gdy nowe inwestycje – zwłaszcza wiatrowe – lokowane są głównie na północy. To oznacza konieczność kosztownej przebudowy całego systemu przesyłowego.
„Większość energii w Polsce jest zużywana na południu. Tam jest przemysł, tam jest zapotrzebowanie. Natomiast my inwestujemy w wiatraki morskie gdzieś na północy. Musimy cały system przebudować”
– podkreślił profesor.
Bez stabilnych źródeł nie będzie bezpieczeństwa
W jego ocenie podstawowym warunkiem bezpieczeństwa energetycznego jest zagwarantowanie energii dostępnej przez całą dobę. Jak zaznaczył, dziś są to w praktyce tylko trzy technologie: węgiel, gaz i atom. Problem polega na tym, że atomu Polska jeszcze nie ma, a gaz oznacza rosnącą zależność od importu.
„Energia musi płynąć 24 godziny na dobę. To są w stanie zagwarantować tylko trzy technologie: węgiel, gaz i atom”
– stwierdził rozmówca Radia Wnet.
Prof. Mielczarski bardzo krytycznie odniósł się do pomysłu większego oparcia systemu na gazie. Jego zdaniem w obecnych realiach geopolitycznych byłoby to działanie wyjątkowo ryzykowne.
„Gazu nie mamy. Przestawianie się na gaz jest samobójstwem energetycznym. I my to samobójstwo próbujemy popełnić”
– powiedział.
https://wnet.fm/2026/03/18/bogdan-rzonca-upadaja-firmy-a-unia-brnie-w-ets/
Węgiel wciąż pozostaje kluczowy
Ekspert przekonywał także, że Polska nadal dysponuje dużymi zasobami węgla i nie może ignorować tego faktu przy planowaniu przyszłości energetyki.
„Złoża, które są potwierdzone i są wolne, nadają się do eksploatacji, wystarczą nam co najmniej na 300 lat
– zaznaczył prof. Władysław Mielczarski.
ETS podnosi koszty energii i uderza w gospodarkę
W rozmowie pojawił się też temat systemu ETS. Zdaniem profesora to właśnie jego obecna konstrukcja w dużym stopniu podnosi koszty energii i osłabia konkurencyjność europejskiej gospodarki.
Jak ocenił rozmówca Radia Wnet, problemem nie jest sam mechanizm, lecz dopuszczenie do spekulacji uprawnieniami do emisji.
„Wystarczy zrobić jedną rzecz: ograniczyć spekulację pozwoleniami ETS. Jeżeli ogłoszono by dziś, że od przyszłego roku wycofujemy spekulację rynkową ETS-em, to ceny natychmiast spadną”
– podkreślił.
W ocenie eksperta Polska potrzebuje dziś nie tyle politycznych haseł, ile poważnej rozmowy o tym, jakie źródła energii rzeczywiście mają zapewnić krajowi bezpieczeństwo i akceptowalne ceny prądu.
/to





