Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

ABW zajmie się sprawą podejrzenia fałszywych zeznań Lecha Wałęsy

Po ponad 20 miesiącach po wycofaniu aktu oskarżenia przeciwko Lechowi Wałęsie Prokuratura Okręgowa w Warszawie planuje przekazanie ABW kolejnych próbek pisma "celem przeprowadzenia wstępnej oceny".
ABW zajmie się sprawą podejrzenia fałszywych zeznań Lecha Wałęsy

W listopadzie 2024 roku na portalu wnet.fm opublikowaliśmy materiał, dotyczący sprawy karnej przeciwko Lechowi Wałęsie, prowadzonej w związku z podejrzeniem złożenia przez niego fałszywych zeznań. Tematem przewodnim publikacji było wycofania aktu oskarżenia, który według nowych władz Prokuratury Okręgowej w Warszawie był przedwczesny, bo oparty na niekompletnym materiale dowodowym.

Radio Wnet prorokiem?

Tekst zatytułowaliśmy Tylko naiwni mogą wierzyć, ze akt oskarżenia przeciwko Wałęsie za składanie fałszywych zeznań wróci do sądu. Po 15 miesiącach od naszej publikacji i 20 od wycofania aktu oskarżenia możemy powiedzieć, że nasze przewidywania, co do finału tej sprawy stały się jeszcze bardziej prawdopodobne.

https://wnet.fm/2024/11/15/tylko-naiwni-moga-wierzyc-ze-akt-oskarzenia-przeciwko-walesie-za-skladanie-falszywych-zeznan-wroci-do-sadu/

Z naszym materiałem mogą się Państwo zapoznać powyżej. Tu w telegraficznym skrócie przypominamy, że wszystko zaczęło się od szafy Kiszczaka i małżonki byłego szefa bezpieki, która oznajmiła Instytutowi Pamięci Narodowej, że może sprzedać archiwa jej nieżyjącego wtedy męża.

IPN oczywiście niczego nie kupił, tylko decyzją swojego pionu śledczego przeprowadził przeszukanie w domu Kiszczaków, gdzie znaleziono m.in. dokumenty tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”. Badanie biegłych wykazało, że na dokumentach tych znajduje się podpis Lecha Wałęsy. A że były prezydent w przeszłości składał na prokuraturze zeznania, że nie był TW, prokuratura postawiła mu zarzuty fałszywych zeznań, a następnie skierowała akt oskarżenia.

Dodajmy: prokuratura z czasów Zbigniewa Ziobro. Bo już ta z czasów rządów Adama Bodnara wycofała akt oskarżenia. Oficjalnie: w celu uzupełnienia materiału dowodowego, który wg nowego referenta nie wskazywał niezbicie, że podpisy należały do Wałęsy.

ABW. Z armaty do muchy

Postanowiliśmy dowiedzieć się, co dzieje się z tą sprawą. W końcu od publikacji minęło blisko 1,5 roku.

W nawiązaniu do Pana pytań, uprzejmie informuję, że sprawa jest w toku po uzupełnieniu materiału i będzie przekazana do ABW celem przeprowadzenia wstępnej oceny przez Biuro Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, adekwatności zebranego materiału porównawczego do wydania opinii z zakresu pisma

– odpisał nam tego samego dnia rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Okazuje się zatem, że 20 miesięcy zajęło prokuraturze uzupełnianie materiału dowodowego. Czyli po prostu próbek pisma Lecha Wałęsy. W czas ten nie wliczają się czynności w ABW, bo przecież jak wynika z odpowiedzi rzecznika, materiał dopiero będzie przekazany Agencji. Ile będzie ona prowadzić swoją „wstępną analizę”? Nie ma tu żadnych regulacji. Równie dobrze może to trwać miesiąc, jak i do tak zwanego świętego nigdy. Mówimy tu, warto podkreślić, o sprawie, w której najlepszy w Polsce ośrodek badań pisma, czyli Instytut im. Sehna, stwierdził wcześniej, że pismo zostało naniesione ręką Lecha Wałęsy.

Samo zaangażowanie ABW w tę sprawę musi budzić wątpliwości. To formacja, której celem jest zwalczanie szpiegostwa, terroryzmu, bezprawnego ujawnienia lub wykorzystania informacji niejawnych i innych przestępstw godzących w bezpieczeństwo państwa, korupcji, czy ataków na systemu informatyczne państwa.

Co ma do tego podejrzenie fałszywych zeznań, choćby i byłego prezydenta? Nie wiadomo.

Weteranka nie swoich spraw

Decyzję o przekazaniu sprawy ABW musiał podjąć referent tej sprawy. To postać warta przypomnienia. Prokurator Małgorzata Ceregra-Dmoch, wiceprezes stowarzyszenia Lex Super Omnia [na zdjęciu pod poniższym linkiem siedzi w pomarańczowej bluzce]. Uważni obserwatorzy polskiego wymiaru sprawiedliwości z pewnością skojarzyli, że to ta sama prokuratorka, która popierała umorzenie sprawy przeciwko Sławomirowi Nowakowi w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Można więc powiedzieć, że Ceregra-Dmoch ma już bogate doświadczenie w przejmowanie spraw od innych prokuratorów i zmianie ich wektora o 180 stopni. Za każdym razem zgodnie z interesem politycznym KO. Stwierdzamy fakt, nie intencje prokuratorki. Czytelnicy mogą sami dokonać własnej oceny tego działania.

NOWY ZARZĄD LSO

Walka z przewlekłością postępowań przygotowawczych była onegdaj oczkiem w głowie Lex Super Omnia, w którego zarządzie zasiada Małgorzata Ceregra-Dmoch.

Stale rosnąca łączna liczba postępowań niezałatwionych oraz spraw, w których postępowanie toczy się długotrwale, wskazuje, iż Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny nie przywiązuje należytej wagi do tego, że prawo do rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki wynikające z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz prawo do rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie, o którym mowa w art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – dotyczą również postępowania przygotowawczego. Sytuacja ta z jednej strony narusza określone gwarancje stron postępowania, a z drugiej pogłębia kryzys i niewydolność pracy prokuratury

– pisało kiedyś LSO w swoim raporcie z 2018 roku.

Cóż, szewc bez butów chodzi. Nie wydaje się jednak, by w tej akurat sprawie Lech Wałęsa krzywdował sobie z tego powodu…

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”