Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Chopin, Nohant i cud administracji. Piotr Witt opowiada

Piotr Witt wraca z autorskiego spotkania w Warszawie i opowiada o Mercosur, lęku przed uzależnieniem żywnościowym oraz o „cudzie” wpisania grobu Chopina do rejestru zabytków Francji.
Chopin, Nohant i cud administracji. Piotr Witt opowiada

Piotr Witt / Fot, Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Posłuchaj całej rozmowy:

W ubiegły czwartek, podczas spotkania ze słuchaczami i czytelnikami, sala Stowarzyszenia Dziennikarzy okazała się ciasna dla wszystkich przyjaciół. Trzeba było przynosić krzesła z innych sal. Te spotkania są dla autora źródłem siły i zdrowia, lepszym nawet od źródeł siarkowych w Pirenejach. Ładują na nowo akumulatory energią przekazaną przez słuchaczy i czytelników.

Dowiedziałem się o ociepleniu stosunków między dwoma krajami, między które dzielę moje serce. Nic nie jednoczy tak, jak wspólny wróg, a obecnym wrogiem numer jeden, nie licząc kilku innych, jest europejski kontrakt Mercosur. We Francji mówi się dużo o psuciu żywności, wyraża się obawy przed wołowiną zatrutą hormonami wzrostu i antybiotykami i lęk o przyszłość rolnictwa. Co do mnie, niezależnie od słuszności wymienionych zastrzeżeń, największą obawą napawa mnie możliwość uzależnienia żywnościowego.

Wystarczy przecież, jeżeli jakiś kataklizm albo konflikt międzynarodowy doprowadzi do blokady dostaw żywności z Ameryki Południowej na oceanie, żebyśmy w Europie nie mieli co jeść, albo co najmniej aby ceny żywności zdrożały niebezpiecznie, zakładając, że rolnictwo europejskie w stanie upadłości uratuje jeszcze szczątkowe formy.

Pod świeżym wrażeniem starych zakładów termalnych w Pirenejach Wschodnich powitaliśmy stworzenie wielkiego ośrodka termalnego na Mazowszu, pod Mszczonowem, z basenami nakrytymi szklanym kloszem największym w Europie.

Widzieliśmy w Opinogórze szkółkę drzew Szmita, której mógłby pozazdrościć niejeden wielki kraj. Również na Mazowszu oglądaliśmy kolekcję starych powozów – 24 faetony, wiktorie, bryczki, linijki i inne landa – doskonale wyremontowane, w idealnym stanie zachowania. Uratowane zostały od zniszczenia dzięki pasji jednego człowieka.

Nic, tylko zawinąć powrót dęgota, podać rękę damie w tiurniurze i kapeluszu z małym ogródkiem na rondzie i „zetnij konie, woźnico”, gdy do Maksima mknę. Twórca kolekcji, znakomity malarz Andrzej Zępliński, otrzymał zresztą już przed laty wielką nagrodę Europa Nostra za remont dworu… egzekwo z nieboską królową brytyjską. Przed pięćdziesięciu laty nabył dwór w Tułowicach w stanie ruiny przeznaczonej na zniszczenie.

Ponieważ wszystko, zwłaszcza w tych dniach, kojarzy mi się z Chopinem, więc patrząc na powozy z Tułowic przypomniałem sobie powozownię, czy raczej jej resztki, w Nohant. W dworze należącym do pisarki George Sand w Nohant Chopin spędzał dnie, czasem i tygodnie, komponując, oddychając powietrzem okolicznych lasów, jeżdżąc na wycieczki krajoznawcze.

W Nohant zachowały się trzy powozy konne, mimo straszliwego zniszczenia, nadające się jednak do remontu. Na podstawie zdjęć pan Zępliński uznał je za wykonane już po epoce Chopina. Pomyślałem sobie, że Polska mogłaby ofiarować Francji remont powozów George Sand w epoce ocieplenia stosunków. W roku bieżącym Republika będzie obchodzić uroczyście 150. rocznicę śmierci pisarki. Chociaż ofiarować coś we Francji nie jest łatwo.

Na straży granic stoi armia urzędników. Nie szkodzi jednak spróbować. Tak zapewne myślał na początku naszego stulecia konsul generalny Rzeczypospolitej, pan Tomasz Wasilewski. Postawił sobie za punkt honoru przeprowadzić dwie sprawy: zmienić nazwę ulicy Dantzig na Gdańsk oraz wpisać grób Chopina do Krajowego Rejestru Zabytków.

Wytrawny dyplomata zdawał sobie sprawę, że aby załatwić coś ważnego w centralnych urzędach francuskich, nie wystarczy, jak on mówił, mówić i pisać doskonale po francusku. Trzeba jeszcze, aby pisma były redagowane w specyficznym języku administracji. Dobrał sobie do pomocy byłego urzędnika merostwa, zarazem historyka cmentarzy paryskich.

Arcydzieła stylistyczne pana Christiana Charle’a wkrótce zwróciły uwagę wysokich władz cmentarnych. Były podziwiane, życzliwie komentowane i przynosiły skutek wiadomy, to znaczy żaden. Wymiana uprzejmości na przemian z groźbami nie prowadziła do niczego. Aż nagle zdarzył się cud.

W czerwcu 2007 roku prezydent Sarkozy wybierał się z oficjalną wizytą do Warszawy. „Co by takiego zawieźć Polakom, co by im sprawiło przyjemność, nie uszczuplając naszej substancji?” – zapytał w otoczeniu. Ktoś napomknął o grobie Chopina. „Ach, doskonale, Chopin, Polak, Francuz, Francuz, Polak.” Ledwo tylko spotkał polskiego prezydenta, Sarkozy, prędki i porywczy, rzucił się: „Panie prezydencie, sprawa grobu jest załatwiona, osobiście dopilnowałem.” Kaczyński udał, że wie, o co chodzi, no – wkrótce się wyjaśniło, rewizytując Francję trzy miesiące później.

Prezydent Kaczyński upewnił się: grób Chopina nie został wpisany. Podczas spotkania z Sarkozym nie omieszkał o tym napomknąć, dodając coś ogólnikowo o obietnicach, o przyrzeczeniach. Po zakończeniu oficjalnego spotkania piekło rozpętało się w Pałacu Elizejskim. Konsul Wasilewski triumfował. Trzeba było połączonych wysiłków jednego konsula generalnego, jednego historyka i prezydentów dwóch państw, ale grób Fryderyka Chopina został jednak wpisany i dziś figuruje w centralnym rejestrze zabytków Francji.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

„Opowieści fantasy”. Burza po słowach Mazurka o kandydacie PiS na premiera
„Opowieści fantasy”. Burza po słowach Mazurka o kandydacie PiS na premiera
Grodecki: Nawet jeśli PiS się porozumie, ten sojusz długo nie przetrwa
Grodecki: Nawet jeśli PiS się porozumie, ten sojusz długo nie przetrwa
Sensacyjny zwrot na prawicy. Jarosław Kaczyński wybrał kandydata na premiera
Sensacyjny zwrot na prawicy. Jarosław Kaczyński wybrał kandydata na premiera