Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Putin trzyma kciuki za długi kryzys. Strachota: Ormuz to gra o powrót rosyjskiej ropy

Iran ma możliwości minowania Ormuzu, ale pełnej blokady nikt nie utrzyma – mówi Krzysztof Strachota z OSW. Stawką jest rynek ropy, gra percepcją i interes Rosji, by kryzys trwał.
Putin trzyma kciuki za długi kryzys. Strachota: Ormuz to gra o powrót rosyjskiej ropy

Trump ogłasza przełom, Teheran czeka na konkrety

Posłuchaj całej rozmowy:

Wojna o Iran znów wraca do punktu, w którym geopolityka spotyka się z rachunkiem za paliwo. Donald Trump grozi, że jeśli Teheran zablokuje cieśninę Ormuz, USA „uderzą 20 razy mocniej”. Krzysztof Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich studzi emocje: Iran ma narzędzia, Amerykanie mają przewagę, ale w tej sprawie nie ma prostych rozstrzygnięć.

Ormuz: Iran może minować, USA będą przeciwdziałać

Strachota zaczyna od rzeczy podstawowej: Teheran ma możliwości minowania cieśniny. Problem w tym, że „możliwości” to nie to samo, co skuteczna, trwała blokada. Liczy się skala, tempo, logistyka i to, ile min naprawdę da się ułożyć w warunkach presji amerykańskiej floty.

Iran na pewno ma możliwość minowania tej cieśniny Ormuz

– mówi Krzysztof Strachota.

Z drugiej strony jest USA, które będzie próbowało temu zapobiegać. Strachota podkreśla jednak, że w tej grze nie będzie wyniku „włącz–wyłącz”. Nawet jeśli miny się pojawią, Amerykanie będą je neutralizować, ale nigdy nie będzie pełnej pewności, że szlak jest „w stu procentach czysty”.

Nigdy nie będzie sytuacja taka zero-jedynkowa, że cała cieśnina będzie zaminowana albo uda się w całości temu zapobiec

– zaznacza Strachota.

To ważne doprecyzowanie, bo dla rynku energii kluczowe jest nie tylko to, co realnie dzieje się na wodzie, ale też to, jak ryzyko jest oceniane.

Rynek „dzieje się w głowach”. Cena ropy jako barometr paniki

W ocenie Strachoty duża część tej wojny ekonomicznej rozgrywa się w percepcji: inwestorów, importerów, rządów. Stąd okresy ostrej paniki i nagłe momenty uspokojenia, które niekoniecznie oznaczają, że sytuacja militarna się rozwiązała.

Sytuacja jest bardzo dynamiczna i ona w dużym stopniu dzieje się w głowach

– ocenia Strachota.

Podaje też konkretny punkt odniesienia: ropa jest droższa niż przed eskalacją, ale nadal nie weszła na poziomy znane z 2022 roku. To ma znaczenie, bo pokazuje, że rynek raz „wierzy” w katastrofę, a raz ją dyskontuje.

Ropa kosztowała niecałe 90 dolarów (…) to więcej niż przed wojną, ale to cały czas nie jest jeszcze cena jak w 2022 roku

– mówi Strachota.

Putin czeka na długi kryzys

Gdy pytanie schodzi na Rosję, Strachota nie ma wątpliwości: dla Kremla najlepszy byłby długi, ciągnący się kryzys w Ormuzie. Im dłużej utrzymuje się napięcie, tym większa presja na rynek i tym większa szansa, że pojawi się pokusa luzowania sankcji lub powrotu rosyjskiej ropy na część rynków.

W interesie Rosji jest to, żeby kryzys się przedłużał (…) i żeby rosyjska ropa wróciła na rynki światowe

– mówi Strachota.

Jednocześnie zaznacza, że to wciąż bardziej scenariusz niż fakt. Nawet jeśli politycy sygnalizują możliwość zawieszeń sankcji, pozostają pytania techniczne: czy Rosja dałaby radę szybko zwiększyć wydobycie i eksport w skali, która rzeczywiście „załatałaby” rynek.

 To są na razie spekulacje, ale bez wątpienia (…) będzie to na rękę Putinowi

– zaznacza Strachota.

Chiny: mają rezerwy, są ostrożne, kalkulują „na później”

Strachota opisuje podejście Pekinu jako chłodne i wstrzemięźliwe. Chiny od lat budowały rezerwy, więc krótkoterminowo nie są przyparte do muru. Nie oznacza to jednak spokoju: niepokój rośnie, ale Chiny unikają gróźb i radykalnych działań.

Chiny od lat zgromadziły potężne rezerwy tej ropy (…) ale niepokój rośnie – mówi Strachota.

W szerszej kalkulacji Pekin chce, by USA miały kłopot, ale nie zamierza za Iran ryzykować poważnych kosztów. Iran jest istotny, lecz równie ważne są państwa Zatoki – a Chiny biorą z nich jeszcze więcej ropy. Otwarte wspieranie Teheranu przeciw krajom Zatoki byłoby dla Pekinu strzałem w stopę.

To nie jest tak, że Chiny dla Iranu zaryzykują cokolwiek

– zaznacza Strachota.

Logika jest prosta: nie dać się wciągnąć, obserwować, kto traci, i próbować to wykorzystać, gdy „kurz opadnie”.

Nie angażować się w konflikt (…) czekać

– mówi Strachota.

Ukraina i Polska: na razie „czujność”, nie panika

Czy Bliski Wschód może osłabić USA w Europie i na Ukrainie? Strachota odpowiada ostrożnie: dziś nie ma powodów do twardego niepokoju, ale trzeba zachować czujność. To nie jest jeszcze konflikt, który „pożera” Amerykanów tak, by porzucili Europę.

Powodów do twardego niepokoju w tym momencie nie ma, natomiast czujność trzeba zachowywać

– mówi Strachota.

Dopiero scenariusz wielomiesięcznego ugrzęźnięcia USA na Bliskim Wschodzie, kosztowny sprzętowo i politycznie, mógłby zmienić układ sił.

 Gdyby Amerykanie ugrzęźli na długie miesiące (…) moglibyśmy się tego obawiać

– zaznacza.

Strachota dorzuca jednak ważny kontrargument: amerykański sukces na Bliskim Wschodzie (neutralizacja Iranu i kontrola nad globalnym „kurkiem” ropy i gazu) byłby uderzeniem w Rosję – i gospodarczo, i prestiżowo.

 To byłoby potężne uderzenie w Rosję (…) i w jej prestiż polityczny – mówi Strachota.

Kurdowie i inne „karty” w Iranie

W rozmowie pada też temat Kurdów: Strachota uważa, że „wrzenie” w irańskim Kurdystanie jest duże, istnieje zbrojna opozycja bazująca po irackiej stronie granicy i scenariusz eskalacji jest prawdopodobny. Zwraca uwagę, że Kurdowie kalkulują warunki wsparcia i mogą uznać, że jeszcze „za wcześnie”.

Wrzenie w irańskim Kurdystanie jest duże

– mówi Strachota.

Dodaje też, że punktów zapalnych jest więcej: pojawiają się sygnały napięć w arabskiej części Iranu nad Zatoką, są Beludżowie, hipotetycznie inne grupy. Ale Kurdowie są najbardziej „dojrzali” i to z nimi rozmowy są najbardziej oczywiste.

Kurdowie są najbardziej zaawansowani (…) najbardziej oczywiste są rozmowy z nimi

– zaznacza Strachota.

Liban i Hezbollah: Izrael „nie odpuści okazji”

Wątek libański Strachota opisuje bez złudzeń. Dla Izraela to moment, w którym może próbować „rozwiązać” problemy bezpieczeństwa w swoim rozumieniu. Hezbollah jest „bliższym” zagrożeniem niż Iran – i dlatego Izrael, korzystając z okazji, będzie eskalował działania przeciw tej organizacji.

Rozbicie Hezbollahu jest nie mniej ważne niż rozbicie Iranu (…) Hezbollah jest bliższym problemem

– mówi Strachota.

Podkreśla, że bombardowania i izolacja polityczna Hezbollahu trwały od miesięcy, a wojna z Iranem tylko to zwielokrotniła: więcej uderzeń, likwidacje liderów, operacje lądowe.

To jest możliwość, żeby zlikwidować Hezbollah jako zagrożenie

– mówi Strachota.

Jednocześnie dodaje, że trwałe „zlikwidowanie” Hezbollahu jest jego zdaniem wykluczone, ale równie wykluczone jest to, by Izrael nie próbował wykorzystać obecnego okna.

Uważam, że to jest wykluczone, żeby Izrael nie skorzystał z takiej okazji

– zaznacza Strachota.

/ad

Przeczytaj więcej

„Opowieści fantasy”. Burza po słowach Mazurka o kandydacie PiS na premiera
„Opowieści fantasy”. Burza po słowach Mazurka o kandydacie PiS na premiera
Grodecki: Nawet jeśli PiS się porozumie, ten sojusz długo nie przetrwa
Grodecki: Nawet jeśli PiS się porozumie, ten sojusz długo nie przetrwa
Sensacyjny zwrot na prawicy. Jarosław Kaczyński wybrał kandydata na premiera
Sensacyjny zwrot na prawicy. Jarosław Kaczyński wybrał kandydata na premiera