Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„60 mld zł rocznie wypływa z Polski”. Cyfrowa zależność kosztuje więcej niż ropa, a stawką jest suwerenność

Dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski ostrzega, że Polska ma 60 mld zł deficytu w cyfrowym imporcie. Pieniądze, dane i decyzje odpływają razem – a koszt może przebić paliwa kopalne.
„60 mld zł rocznie wypływa z Polski”. Cyfrowa zależność kosztuje więcej niż ropa, a stawką jest suwerenność

Posłuchaj całej rozmowy:

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski zaczyna od sceny, która wygląda jak drobiazg, a ma uderzyć w sedno. Proponuje studentom prosty test: podejść do miejskiego roweru i spróbować z niego skorzystać bez aplikacji. Rower jest, stoi w świecie fizycznym, ale w praktyce jest „zamknięty” — bez cyfrowego klucza nie da się zrobić nic. To ma być dowód, że cyfrowe narzędzia nie są dodatkiem do życia, tylko infrastrukturą, która ustawia warunki w świecie realnym.

Ten świat fizyczny, on już jest podporządkowany temu cyfrowemu

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

W jego opowieści „cyfrowa wojna” nie polega na jednym ataku czy jednorazowym kryzysie. To raczej długie przejmowanie pozycji: najpierw wygoda, potem nawyk, wreszcie zależność, z której trudno się wycofać. I właśnie dlatego stawką — jak przekonuje — staje się coś więcej niż komfort użytkownika.

Teczki grubsze niż w PRL i technofeudalizm „bez ucieczki”

Wątek wolności prowadzi przez znane już hasła: inwigilacja, algorytmy, profilowanie. Oleszczuk-Zygmuntowski odwołuje się do Shoshany Zuboff i „kapitalizmu inwigilacji”, ale dopowiada to obrazem z historii najnowszej: w PRL teczki dotyczyły wybranych, dziś „teczka” jest dla każdego — i jest znacznie bardziej szczegółowa, bo obejmuje nie tylko poglądy, lecz także zachowania, emocje, wybory konsumenckie i zdrowie.

Dziś te teczki są dużo grubsze i naprawdę dotyczą każdego obywatela

– zaznacza dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Z tej perspektywy łatwo przejść do tezy o technofeudalizmie, którą stawia Yanis Varoufakis: skoro wszystko przenosi się do cyfrowych „pól”, a wszyscy są w tych samych systemach, to trudno „wynieść się” gdzieś indziej. W rozmowie pojawia się nawet mocna metafora: ludzie „orzą pastwisko” należące do kogoś innego — bo nie mają dokąd odejść.

60 miliardów, które wypływa po cichu. I to dopiero początek

Największą zmianą w tej rozmowie jest jednak to, że Oleszczuk-Zygmuntowski próbuje tę cyfrową zależność policzyć. Zamiast kończyć na ostrzeżeniach o prywatności i dezinformacji, dokłada twardą miarę: bilans handlu usługami cyfrowymi. Przywołuje badania przygotowane z Siecią Badawczą Łukasiewicz i mówi, że Polska jest importerem „w skali dramatycznej”.

W ubiegłym roku zamknęliśmy z deficytem handlowym na poziomie 60 miliardów złotych

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

To zestawienie robi wrażenie dopiero, gdy pada porównanie: 60 mld zł to — jak podkreśla — więcej niż wydajemy na ropę, więcej niż na import węgla, więcej niż na import gazu (liczone osobno). I pada prognoza, która ma wybrzmieć jak alarm: do końca dekady pieniądze wypływające na „cyfrowy import” mogą przebić łącznie wydatki na paliwa kopalne.

Do 2030 roku ten import cyfry (…) będzie większy niż wszystkie paliwa kopalne razem wzięte

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Duopol, chmura i e-commerce. Tu nie ma „wolnego rynku”

Skąd bierze się ten odpływ? Ekspert dzieli go na kilka najważniejszych kategorii. Reklama cyfrowa — jego zdaniem — praktycznie została podzielona między dwóch graczy (Google i Meta). Chmura to kilka globalnych podmiotów. E-commerce to pole bitwy USA–Chiny. I w tym miejscu pada zdanie, które wywraca częsty argument o „rynkowej konkurencji” w świecie platform.

Jak ktoś myśli, że jest wolny rynek w cyfryzacji, to chyba zwariował

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

To zresztą ważny szczegół jego diagnozy: problem nie polega na tym, że Polska „nie potrafi”, tylko na tym, że globalne platformy stworzyły warunki, w których nie sprzedaje się już zwykłej usługi, tylko dostęp do całych ekosystemów. A gdy ekosystem staje się standardem, trudno go zastąpić jedną aplikacją.

„To miało być za darmo”. Dziś płacimy danymi, reklamą i abonamentem

W rozmowie wraca też wątek, który łatwo rozpoznać: początek był miękki. Platformy wchodziły obietnicą wygody i darmowości. Oleszczuk-Zygmuntowski przywołuje słynny slogan, że będzie „free and always will be”, a potem opisuje mechanizm dokręcania śruby: najpierw dane, potem reklama, potem abonament. W jego ocenie to już nie jest tylko koszt usług, ale koszt zależności.

Dokręcanie śruby dziś przyjmuje już taki wymiar właściwie utraty polskiej suwerenności

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Da się „przepiąć”, tylko trzeba decyzji i zaufania

Ważne: ekspert nie kończy na czarnym scenariuszu. Upiera się, że technologicznie Polska jest w stanie zbudować alternatywy — odwołuje się do polskich programistów, do BLIKa, do rozwiązań open source. Problemem ma być nie kod, ale zdolność do wspólnej decyzji: „przepinamy się”. I – co jeszcze bardziej fundamentalne – brak zaufania, bez którego nie powstaną polskie platformy działające w modelu współpracy, a nie wyścigu „kto kogo przejmie”.

Problem nie jest techniczny. Problem jest, żebyśmy się dogadali i podjęli razem decyzję: ok, przepinamy się

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Żeby to nie brzmiało jak czysta teoria, podaje przykład własnego działania: budowę spółdzielczej platformy i rosnący ruch spółdzielni energetycznych. Do tego dorzuca argument „na tu i teraz”: AI zaczyna wycinać miejsca pracy w centrach usług wielkich korporacji w dużych miastach. Według niego to moment, by te kompetencje przekierować do lokalnych rozwiązań i nowych miejsc pracy.

Suwerenność na „jeden pstryczek”

Najmocniejszy fragment o suwerenności ma formę przestrogi: jeśli państwo, instytucja lub obywatel są oparte o zewnętrzne usługi, to można je odciąć jednym ruchem — i to nie jest już teoria. Oleszczuk-Zygmuntowski przywołuje przykład sędziego MTK, któremu po kontrowersyjnym rozstrzygnięciu odcięto dostęp do narzędzi opartych o Microsoft. W jego interpretacji to pokazuje, że cyfrowa infrastruktura może stać się narzędziem nacisku.

Dzisiaj jesteśmy na etapie, gdzie można każdego człowieka zbanować (…) jednym pstryczkiem

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

W tym kontekście krytykuje też praktykę spółek Skarbu Państwa: nawet jeśli narracyjnie mówi się o suwerenności cyfrowej, w praktyce podpisuje się umowy na zagraniczną chmurę i AI. A to — jego zdaniem — blokuje rozwój lokalnych innowacji, bo nie powstaje mechanizm „zamówienia → rozwój → przewaga”, który wprost opisuje na przykładzie Francji.

To sabotuje rozwój krajowych innowacji

– zaznacza dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Polska sama czy z Europą? „Usiąść przy stole dużych graczy”

Na koniec pojawia się korekta wcześniejszego podejścia: jeszcze kilka lat temu ekspert był zwolennikiem działania „po swojemu” w Warszawie, bez oglądania się na Brukselę. Dziś mówi, że skala lobbingu i interesów jest tak duża, że Polska samodzielnie może nie mieć narzędzi, by się przebić — dlatego trzeba grać mocniej w układance europejskiej, wykorzystując fakt, że Polska dobiła do średniej UE i wkrótce będzie bardziej płatnikiem niż beneficjentem. W jego logice to moment, by postawić własne branże i oczekiwania na stole.

Powinniśmy usiąść przy tym samym stole (…) i powiedzieć: to są nasze branże cyfrowe

– mówi dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

/ad

Przeczytaj więcej

Żurek uderza w żonę Boguckiego. Odwołuje ją z delegacji do Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej
Żurek uderza w żonę Boguckiego. Odwołuje ją z delegacji do Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej
Egzekucja w Białej Podlaskiej. „To była profesjonalnie zaplanowana likwidacja”
Egzekucja w Białej Podlaskiej. „To była profesjonalnie zaplanowana likwidacja”
Nagły zwrot w sprawie aresztowania Leszka Kraskowskiego. „Sąd popełnił fatalny błąd”
Nagły zwrot w sprawie aresztowania Leszka Kraskowskiego. „Sąd popełnił fatalny błąd”