Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Hezbollah mówi o walce do śmierci. Alarmujące sygnały z Libanu

Hezbollah zaostrza przekaz, a mieszkańcy części południowego Libanu nie chcą opuszczać domów. O tym, co dzieje się na miejscu, mówi w Radiu Wnet Kazimierz Gajowy, gospodarz Studia Bejrut.
Hezbollah mówi o walce do śmierci. Alarmujące sygnały z Libanu

Kazimierz Gajowy / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

„Sytuacja jest spokojniejsza, jeżeli chodzi o wybuchy”, ale dobre wiadomości na tym się kończą – relacjonuje z Libanu Kazimierz Gajowy. Mówi o ostrym wystąpieniu Hezbollahu, zagrożeniu dla południa kraju i problemach cywilów, którzy nie chcą opuszczać swoich domów.

Noc spokojniejsza

Kazimierz Gajowy mówił, że ostatnia noc była wyraźnie spokojniejsza niż poprzednie, jeśli chodzi o liczbę wybuchów. Jak relacjonował, pojawiły się też sygnały z Izraela, że rakiet ze strony Iranu ma być mniej, co dało części mieszkańców chwilę oddechu.

To jednak – jak podkreślił – nie oznacza poprawy sytuacji w szerszym sensie. W jego ocenie po krótkim uspokojeniu przyszły kolejne niepokojące informacje z Libanu i regionu.

Sytuacja jest spokojniejsza, jeżeli chodzi o wybuchy. Było dużo spokojniej niż w poprzednich już dniach i nocach

– powiedział Gajowy.

Hezbollah zaostrza ton

Jednym z najważniejszych wątków relacji było wystąpienie Naima Kasema, szefa Hezbollahu. Gajowy zwracał uwagę, że jego przemówienie wyczekiwane było szczególnie przez szyicką część społeczeństwa, ale jego treść zamiast uspokoić, tylko zwiększyła napięcie.

Według gospodarza Studia Bejrut szczególnie mocno wybrzmiały słowa o walce „aż do śmierci”. W jego ocenie taki przekaz potwierdza, że Hezbollah nie zamierza wycofywać się z konfrontacyjnej linii.

To, co niepokoi, to to, że powiedział: walczymy aż do śmierci

– relacjonował.

Południe Libanu zagrożone

Gajowy mówił też o rosnących obawach dotyczących południa Libanu. Jak zaznaczył, z jego perspektywy nie chodzi już o pojedyncze komunikaty dotyczące konkretnych miejscowości, ale o szerszy sygnał, że mieszkańcy znacznej części regionu mogą zostać zmuszeni do opuszczenia swoich domów.

W rozmowie padło porównanie do dawnej „strefy bezpieczeństwa”, która istniała w południowym Libanie przez wiele lat. Gajowy podkreślał, że taki model był już wcześniej testowany i nie doprowadził do trwałego rozwiązania.

Chrześcijańskie wioski nie chcą wyjeżdżać

Szczególnie mocno wybrzmiał wątek chrześcijańskich miejscowości na południu kraju. Gajowy wskazał, że część mieszkańców deklaruje, iż nie opuści swoich wsi, mimo zagrożenia i pogarszających się warunków.

Jego zdaniem powód jest prosty: wielu ludzi obawia się, że jeśli wyjedzie teraz, może już nigdy nie wrócić. To sprawia, że decyzja o pozostaniu staje się nie tylko wyborem bezpieczeństwa, ale także walką o zachowanie miejsca do życia.

Chrześcijanie chcą tam zostać, bo wiedzą, że jak opuszczą tę wioskę, to być może już nigdy nie wrócą

– mówił.

Brakuje leków i pomocy

Gajowy alarmował również, że w miejscowościach, których mieszkańcy pozostają na miejscu, zaczyna brakować podstawowych rzeczy. Najpoważniejszym problemem mają być leki dla osób przewlekle chorych, które potrzebują regularnego zaopatrzenia.

Podkreślił, że część pomocy jest organizowana oddolnie, także przez związane z nim środowiska pomocowe. Z jego wypowiedzi wynika, że wsparcie dla tych, którzy nie zdecydowali się na ucieczkę, pozostaje dziś szczególnie trudne.

Niepokój wokół Iranu

W relacji pojawił się też szeroki wątek irański. Gajowy mówił o doniesieniach dotyczących możliwego następcy po najwyższym przywódcy Iranu oraz o obawach, że nowy układ sił może prowadzić do dalszej radykalizacji.

Zaznaczał przy tym, że wiele z tych informacji ma charakter niepewny, a sytuacja zmienia się bardzo szybko. Mimo to w jego ocenie sam kierunek tych sygnałów budzi duży niepokój w regionie.

Wojna na wyniszczenie

Zdaniem Gajowego coraz częściej słychać opinie, że konflikt wchodzi w logikę wojny na wyniszczenie. Jak mówił, z jednej strony pojawiają się sygnały, że na rozmowy może być za późno, z drugiej – po stronie Hezbollahu słychać deklaracje walki do końca.

W jego ocenie oznacza to bardzo trudny moment dla całego regionu. Mimo tego podkreślał, że w Libanie wciąż istnieje potrzeba zachowania spokoju i wspierania cywilów, którzy znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji.

Apel o pomoc i umiar

Na koniec Gajowy zaapelował zarówno o pomoc dla potrzebujących w Libanie, jak i o ostrożność w ocenianiu samego Iranu jako narodu. Wyraźnie oddzielał społeczeństwo od politycznego reżimu i przypominał o historycznej pamięci związanej z pomocą udzielaną Polakom w czasie II wojny światowej.

To był jeden z najmocniejszych akcentów całej rozmowy: obok relacji z wojny pojawił się apel, by nie zamykać się na ludzi i nie odpowiadać wyłącznie językiem odwetu.

/ad

Przeczytaj więcej

Czarnecki: Ukraina musi poczekać na Unię. To kwestia historii i interesów gospodarczych
Czarnecki: Ukraina musi poczekać na Unię. To kwestia historii i interesów gospodarczych
Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
Kopalnia Solino w niebezpieczeństwie? Niemiecki gigant chce kupić kluczowy polski kompleks
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.
Wołyń i spóźnione sumienie polskich elit. Kiedy pamięć przestała przeszkadzać.