Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Demaskujemy manipulacje Sławomira Nowaka u Doroty Wysockiej-Schnepf

W programie TVP Info "Pytanie dnia" były minister transportu Sławomir Nowak przedstawił się jako ofiara bezdusznych i bezprawnych działań prokuratury. My przedstawiamy fakty w tej sprawie.
Demaskujemy manipulacje Sławomira Nowaka u Doroty Wysockiej-Schnepf

Sławomir Nowak jest oskarżony w sprawie korupcyjnej w tzw. wątku ukraińskim. Natomiast „wątek polski” tego postępowania został niedawno prawomocnie umorzony. Decyzja ta została uznana za bardzo kontrowersyjną.

Najwyraźniej po niej Sławomir Nowak nabrał wiatru w żagle, bo wystąpił w programie gwiazdy TVP Info Doroty Wysockiej-Schnepf. W rozmowie z dziennikarką przedstawił się jako ofiara działań Prokuratury Okręgowej w Warszawie z czasów rządów Zbigniewa Ziobro.

Wszystkie krzywdy Sławomira Nowaka

Swoją krzywdę, której miał doznać ze strony bezdusznej, upolitycznionej prokuratury uzasadniał następującymi argumentami:

  • 2 tygodnie czekano w zatrzymaniem Sławomira Nowaka z powodów politycznych, z uwagi na timing kampanii wyborczej
  • Zarzuty przeciwko Sławomirowi Nowakowi były oparte wyłącznie na podstawie fałszywych wyjaśnień Jacka Palucha
  • Jacek Paluch to współpracownik CBA, osoba niewiarygodna, która mówiła, co chciały organy ścigania
  • Na pieniądzach zabezpieczonych u Palucha nie było śladów biologicznych Nowaka
  • Prokurator przez 9 miesięcy tymczasowego aresztowania nie prowadził żadnych czynności z Nowakiem, poza formalnymi przy przedłużaniu aresztu
  • Nowak przez 8 miesięcy nie miał możliwości kontaktu z rodziną
  • Czterokrotnie pod nadzorem czy przy udziale prokuratora stosowano szantaż wobec aresztowanego Nowaka, by obciążył swoimi wyjaśnieniami pewną osobę (polityk nie użył tego nazwiska, ale z kontekstu wypowiedzi można się domyślać, że chodziło o Donalda Tuska)
  • Prokurator prowadzący sprawę miał być niskim lotów intelektualnych, a uzasadnienie jego aktu oskarżenia liczyło 4,5 strony miernej jakości

Z efektownym teatralnie wystąpieniem ministra można się zapoznać na YouTube, gdzie TVP Info zamieściło całość rozmowy:

Tymczasem Radio Wnet ustaliło zupełnie inną wersję wydarzeń w tej sprawie. Opartą na faktach. Zachęcamy do zapoznania się z nią, w celu wyrobienia sobie kompleksowej opinii o postępowaniu dotyczącym byłego ministra:

Zatrzymanie

Zarzut, że kierowana przez Zbigniewa Ziobro prokuratura czekała z zatrzymaniem Nowaka na odpowiedni moment polityczny jest oczywiście do pewnego stopnia niemożliwy do sfalsyfikowania. Ale tak samo do pozytywnej weryfikacji. Warto jednak zwrócić uwagę, że śledztwo prowadzone był w ramach międzynarodowego zespołu śledczego. Wymagało skoordynowania czynności zatrzymania wielu osób, w jednym momencie, na Ukrainie i w Polsce.

Nie jest niczym nadzwyczajnym, że od daty wydania przez prokuratora decyzji o zatrzymaniu do tzw. realizacji mija pewien okres. Podejrzani muszą być uchwytni dla służb w tej samej chwili.

Innymi słowy, Sławomir Nowak przedstawia tu swoją niczym nie popartą spekulacyjną teorię.

Zarzuty oparte wyłącznie na lipnych wyjaśnieniach Palucha

To oczywisty fałsz. Sąd zdecydował o umieszczeniu Sławomira Nowaka w tymczasowym areszcie jeszcze zanim prokuratura uzyskała jakiekolwiek materiały dowodowe od Jacka Palucha (został prawomocnie skazany).

Warto przy tym podkreślić, że w sprawie tej na przestrzeni 9 miesięcy sądy, które stosowały tymczasowe aresztowanie, wielokrotnie oceniały materiał dowodowy jako uprawdopodabniający popełnienie przestępstwa przez byłego ministra. Orzekali zarówno „starzy”, jak i „nowi” sędziowie. Wśród tych pierwszych był na przykład bardzo doświadczony sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Jerzy Leder.

Zaufanie służb Leder budził już od początku lat 80. W 1980 r. awansował z asesora na wiceprezesa Sądu Rejonowego w Sieradzu. Pełnił tą funkcję przez trzy lata, także w czasie stanu wojennego. W 1983 został prezesem Sądu Rejonowego w Łasku

– pisał wiele lat temu o sędzim portal wpolityce.pl, co zdaje się przesądzać o jego ewentualnym sympatyzowaniu z ekipą Zbigniewa Ziobro.

Również sędzia Agnieszka Domańska, która wypuściła Nowaka z tymczasowego aresztowania równocześnie uznała, że zarzucane mu czyny są uprawdopodobnione. Motywacją sędzi dla wydania takiego postanowienia było tylko zgromadzenie przez prokuraturę materiału dowodowego i brak możliwości mataczenia. Nie kwestionowała jednak możliwości popełnienia przez Nowaka zarzucanych mu wówczas przestępstw.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie kłamała w sprawie umorzenia sprawy Sławomira Nowaka

Współpracownik CBA

Wbrew twierdzeniom Nowaka Paluch nie był żadnym „współpracownikiem CBA”. Nie był żadnym pisowskim „Mrazem”, rozpracowującym ministra. Wbrew rewelacjom Sławomira Nowaka, to sami obrońcy Jacka Palucha zgłosili się do prokuratora kilka dni po zatrzymaniu, z propozycją nadania klientowi statusu tzw. małego świadka koronnego. Ruch współpracy z organami ścigania wyszedł więc od podejrzanego, już po aresztowaniu!

Co oczywiste m.in. z publikacji prasowych sprzed lat, np. Rzeczypospolitej, to materiały z kontroli operacyjnej stały się głównym dowodem do zatrzymania obu mężczyzn, a także innych podejrzanych.

Paluch faktycznie w swoich wyjaśnieniach obciążył swoją żonę. To jedna z niewielu prawd w programie z Nowakiem. Chodziło jednak o pomniejszy czyn zabroniony, w praktyce zagrożony raczej karą grzywny, niż pozbawienia wolności.

Pieniądze i ślady biologiczne

Sławomir Nowak mówił półprawdę, stwierdzając, że na banknotach zabezpieczonych w pomieszczeniach Jacka Palucha nie było jego śladów biologicznych. Faktycznie nie było, bowiem… banknoty nie były sprawdzane na tę okoliczność.

Biegły miał stwierdzić, że badania banknotów to metoda inwazyjna i może spowodować ich zniszczenie. Prokurator nie zdecydował się na ten krok, obawiając się konsekwencji zniszczenia wartościowego finansowo materiału. Ślady biologiczne Nowaka znaleziono na pudełku, w którym miano przechowywać pieniądze i na jednej z gumek, którymi były związane.

Dowody te nie były punktem zaczepienia, tylko kolejnym odkryciem, wpisującym się w dotychczasowe ustalenia.

Brak czynności z podejrzanym w areszcie

Czy prawdą jest, że Sławomir Nowak tygodniami siedział w zamknięciu, a prokurator nic od niego nie chciał? Tak. Ale dlatego, że podejrzany odmawiał składania wyjaśnień. I to właśnie z tego powodu, a nie taktyki „wydobywczej”, wynikało takie zachowanie prokuratora.

Bohaterka tekstu Radia Wnet odsunięta od kierowania krakowską prokuraturą

Z uwagi na fakt, że były minister miał nieskrępowany kontakt z obrońcami, gdyby zmienił zdanie, nie miałby żadnego kłopotu skutecznie poinformować o tym prokuratora i liczyć na czynności przesłuchania. Trudno jednak czynić zarzut temu ostatniemu, że nie zjawiał się cyklicznie u kogoś, kto z założenia przyjął taktykę milczenia.

Brak kontaktu z rodziną

W tym przypadku problem polegał na tym, że żona ministra była osobą w zainteresowaniu śledztwa. I później zresztą usłyszała zarzuty karne. Prokurator nie mógł więc pozwolić w takiej konfiguracji procesowej na kontakt z uwagi na obiektywne ryzyko matactwa.

Ciekawy jest wątek odmowy na kontakt Sławomira Nowaka z jego pełnoletnią córką. Z naszych informacji wynika, że faktycznie zgoda taka nie została wydana. Uzasadniano to zachowaniem młodej kobiety względem zabezpieczanego materiału dowodowego podczas czynności przeszukania w domu polityka.

Szantaż na Tuska

To chyba najbardziej bezczelna manipulacja z wywiadu byłego (?) polityka. Czterokrotna próba złamania Nowaka pod dyktando prokuratora.

Rzeczywiście to był bardzo ciężki czas, bo byłem czterokrotnie poddawany szantażowi, żeby obciążyć, fałszywie oskarżać osoby mi bliskie. Jak się wówczas powiedziano, „sam pan wie, o kogo nam chodzi”. Czterokrotnie poddawano tego rodzaju szantażowi, poddawano mnie presji w areszcie, no ale chwała Bogu, jakimś cudem wydało się wytrwać w tym wszystkim

– mówił Nowak w rozmowie z Wysocką-Schnepf.

Jak twierdził b. minister, szantażu dokonywali ludzie, którzy prowadzili postępowanie.

Funkcjonariusze CBA i pracownicy prokuratury na zlecenie, czy pewnie w uzgodnieniu, z panem prokuratorem Janem Drelewskim, który całe to postępowanie prowadził na zlecenie Ziobry

– oskarżał Sławomir Nowak.

Tymczasem nam udało się ustalić, że funkcjonariusze CBA mieli kontakt ze Sławomirem Nowakiem tylko dwukrotnie. Wszystkie przesłuchania prowadził osobiście prokurator, o którym mówił Nowak. Na czynności te był on wożony przez policję.

Najlepsze jednak jest to, że podczas wszystkich przesłuchań obecny był obrońca polityka! Twierdzenie, że w takich okolicznościach prokurator mógłby sobie pozwolić na brutalne próby wydobycia haków na lidera ówczesnej opozycji jest kuriozalne. Tym bardziej, że żadne skargi na prokuratora do jego przełożonych nie były składane. Dopiero teraz, po umorzeniu, Nowak „przypomniał” sobie o tych krzywdach.

Tępy prokurator i 4,5 strony

Trudno polemizować z oceną prokuratora, dokonaną przez Sławomira Nowaka. W końcu każdy ma prawo do własnych ocen. Czytelnicy mogą też mieć własną ocenę uczciwości byłego ministra. Jednak z naszych ustaleń wynika, że akt oskarżenia liczył sobie 111 stron. Teza, że z tego tylko 4,5 strony to uzasadnienia aktu oskarżenia, jest niezwykle mało wiarygodna.

Nowak wspominał też, że niektóre zarzuty, które usłyszał na początku, nie ostały się już w akcie oskarżenia. Ale to nieprawda. Być może zostały nieco zmodyfikowane, doprecyzowane, w toku poczynienia kolejnych ustaleń.

Wszystko jednak, co ogłoszono Nowakowi na początku, a więc pranie brudnych pieniędzy, zorganizowana grupa przestępcza i korupcja, ostało się w akcie oskarżenia.

Tylko naiwni mogą wierzyć, ze akt oskarżenia przeciwko Wałęsie za składanie fałszywych zeznań wróci do sądu

Jedno trzeba jednak Sławomirowi Nowakowi oddać. Każdy normalny człowiek, który nie zna realiów tej sprawy, bo obejrzeniu wywiadu naturalnie solidaryzuje się z byłym ministrem. Wzruszająca historia, bezlitosna, działająca na zlecenie polityczne prokuratura. To wszystko chwyta za serce. Była to bez wątpienia bardzo dobra robota PR-owska.

My jednak przedstawiamy tu nie narrację PR, ale fakty. Czytelnicy mogą sami wyciągnąć wnioski.

Jakub Pilarek

Przeczytaj więcej

Policyjny mustang rozbity. Radiowóz wypadł z drogi i uderzył w ogrodzenie
Policyjny mustang rozbity. Radiowóz wypadł z drogi i uderzył w ogrodzenie
Obajtek o proteście w Solino: rząd nie reaguje, pracownicy prowadzą głodówkę
Obajtek o proteście w Solino: rząd nie reaguje, pracownicy prowadzą głodówkę
Piotr Matczuk alarmuje: „Do końca dekady Polska może zostać rozebrana”
Piotr Matczuk alarmuje: „Do końca dekady Polska może zostać rozebrana”