Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Ktoś na tej wojnie zawsze zarabia”. Mocne słowa polskiego wolontariusza

Adam Zawadzki z Fundacji „Dziękujemy za Wolność” wrócił z Ukrainy. Mówi o zmęczeniu wojną i tym, dlaczego bez wolontariatu armia nie byłaby w stanie walczyć.
„Ktoś na tej wojnie zawsze zarabia”. Mocne słowa polskiego wolontariusza

Lwów dzielnica sypialniana 29.12.2023 r., skutki rosyjskiego ostrzału rakietowego | fot.: Lwowska Obwodowa Wojenna Administracja

Posłuchaj całej rozmowy:

Sytuacja na wschodzie Ukrainy wciąż jest bardzo trudna – mówi Adam Zawadzki, prezes Fundacji „Dziękujemy za wolność”, który regularnie uczestniczy w konwojach humanitarnych na Ukrainę.

Nie chcę słodzić. Ta sytuacja wygląda źle. Zwłaszcza po nagłym ataku zimy, który dotknął nie tylko Polskę, ale przede wszystkim Ukrainę

– mówi Zawadzki.

Jak relacjonuje, fundacja współpracuje z ukraińskimi partnerami i co kilka tygodni wysyła transporty z pomocą, głównie samochody wykorzystywane na froncie.

Wozi się auta na front, zabiera się z frontu te zniszczone. W ten sposób realnie pomaga się Siłom Zbrojnym Ukrainy

– podkreśla.

Front to nie Kijów

Zawadzki zwraca uwagę, że medialny obraz wojny często różni się od realiów w miastach przyfrontowych.

W Zaporożu czy w Dnieprze rakiety spadają, są problemy z prądem i żywnością. A w Kijowie życie toczy się w miarę normalnie, jak w dużym europejskim mieście

– mówi.

Według wolontariusza rodzi to pytania o sens niektórych akcji pomocowych.

Wolontariusze zastanawiają się, do kogo trafią agregaty, czy to nie będzie tylko PR dla polityków. W cieniu takich akcji zawsze ktoś może się „ogrzać” – również medialnie.

„Ktoś na tej wojnie musi zarobić”

Choć Zawadzki nie formułuje oskarżeń, przyznaje, że temat nadużyć i spekulacji jest wśród wolontariuszy obecny.

W takich konfliktach zawsze pojawiają się spekulacje. Ktoś na tej wojnie musi zarobić

– mówi.

Wskazuje też na sytuację żołnierzy, którzy często muszą płacić z własnych pieniędzy za noclegi blisko frontu.

Żołnierze wynajmują mieszkania za horrendalne kwoty, żeby móc normalnie odpocząć. Kupują dom na dwa–trzy miesiące i jak spadnie bomba, przenoszą się dalej.

Wdzięczność zamiast wrogości

Zawadzki podkreśla, że w bezpośrednich kontaktach z Ukraińcami nie spotkał się z wrogością wobec Polaków.

Wielokrotnie słyszałem słowo „dziękuję”. Nigdy agresji czy nienawiści. Oni są nam naprawdę wdzięczni.

Jego zdaniem negatywne nastroje w Polsce wynikają głównie z internetowych emocji i uproszczeń.

Społeczeństwo jest różne, jak wszędzie. U nas też bogatsi by uciekali z kraju, a nie szli walczyć.

Pomoc słabnie, ale wciąż ratuje życie

Zawadzki przyznaje, że zaangażowanie wolontariuszy stopniowo maleje, a pomoc staje się coraz trudniejsza.

Hejt w internecie, zmęczenie wojną, trudne pytania o historię – to wszystko wpływa na ludzi. Pomocy jest coraz mniej.

Jednocześnie podkreśla, że bez wolontariatu sytuacja na froncie byłaby znacznie gorsza.

Gdyby nie stała pomoc zwykłych ludzi, te siły zbrojne funkcjonowałyby zupełnie inaczej. Te samochody naprawdę ratują życie.

/ad

Przeczytaj więcej

Prokuratura Krajowa nadal prowadzi śledztwo ws. SSN Marii Szczepaniec – NEWS RADIA WNET
Prokuratura Krajowa nadal prowadzi śledztwo ws. SSN Marii Szczepaniec – NEWS RADIA WNET
Koalicja antybalistyczna bez Polski. Dr Orzeł ostrzega przed skutkami
Koalicja antybalistyczna bez Polski. Dr Orzeł ostrzega przed skutkami
PiS nie wie, gdzie walczyć o wyborców?
PiS nie wie, gdzie walczyć o wyborców?