Gdy biskupi przemawiają, ich głos (bez względu na intencje) staje się częścią szerszej narracji społecznej i dyskusji. Ta narracja w czasach, kiedy Europa drży pod ciężarem migracji, globalizacji i społecznych lęków, ma realne konsekwencje dla wspólnoty narodowej i Kościołów lokalnych.
Prawie 3 miesiąca biłem się z myślami, aby odnieść się do tego w tonie publicysty i katolika. W końcu stwierdziłem, że po prostu muszę!
W roli głównej komunikat z 402. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Ów skądinąd dobrze zredagowany i intencjonalny dokument wzywa do “gościnności wobec przybyszy, uchodźców i migrantów”, przywołując słowa Jezusa: „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25,35).
To cytat, którego echo odnajdujemy w całej tradycji Kościoła. Ale gdy przyjrzymy się bliżej stylowi, kontekstowi i konsekwencjom takiego przekazu, bez koniecznego równoważenia troski o dobro wspólne społeczności przyjmującej, to pojawia się pytanie fundamentalne: czy głos Kościoła nadal stoi na solidnych filarach mądrości chrześcijańskiej, czy też ulega duchowi czasu, który jest – jak pisał wielki G. K. Chesterton








