Decyzja Sądu Najwyższego, o której wspomnieliśmy powyżej, zapadła na marginesie głównego przedmiotu rozprawy, czyli uchylenia zasady prawnej wyrażonej we wrześniowej uchwale Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Zgodnie z decyzją 7 „starych” sędziów IPiUS wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie istnieją.
Jednak zanim skład połączonych izb – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych – zmierzył się z meritum posiedzenia, musiał zmierzyć się z dwójką prokuratorów wysłanych do SN przez Waldemara Żurka, w celu walki z rzekomymi „neosędziami”. Byli to Andrzej Piaseczny i Mariusz Kowal.
Nie zostali oni jednak dopuszczeni do udziału w posiedzeniu, bo Sąd Najwyższy uznał ich za nieprawidłowo delegowanych do Prokuratury Krajowej. A to dlaczego, że delegował ich uzurpator Dariusz Korneluk, a nie Prokurator Krajowy Dariusz Barski.
Kariera prok. Mistygacza
Sytuacja ta daje asumpt, by przypomnieć o postaci jednego z ważnych bohaterów rozgrywki o prokuraturę. Chodzi o obecnego neoProkuratora Okręgowego w Warszawie Michała Mistygacza, który jest także pracownikiem naukowo-dydaktycznym na Wydziale Politologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jest on współautorem książki „Minister Sprawiedliwości a prokuratura. W poszukiwaniu optymalnego modelu relacji”, którą napisał wspólnie m.in. z prof. Grzegorzem Kucą. To właśnie prof. Kuca stworzył opinię prawną dla Prokuratora Generalnego Adama Bodnara, rzekomo uzasadniającą skok na Prokuraturę Krajową 12 stycznia 2024 r.





