Teraz na antenie:
Radio Wnet
Człowiek

Burza wokół wyników Bielskiej Jesieni: „Zamiast nakarmiona sztuką, czuję się wydrenowana” – mówi artystka Izabela Ołdak

Artystka Izabela Ewa Ołdak komentuje wyniki 47. Biennale malarstwa Bielska jesień i zastanawia się, co one mówią o aktualnym stanie sztuki współczesnej.
Burza wokół wyników Bielskiej Jesieni: „Zamiast nakarmiona sztuką, czuję się wydrenowana” – mówi artystka Izabela Ołdak

Izabela Ewa Ołdak, w tle prace Małgorzaty Mycek, fot. Izabela Ewa Ołdak

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

7 listopada odbyła się wystawa finałowa i ogłoszenie wyników 47. edycji Biennale malarstwa Bielska jesień. Jak wynika z dostępnego na stronie wydarzenia regulaminu, konkurs ma na celu zaprezentowanie przeglądu polskiego malarstwa współczesnego i promocję sztuki.

To jest bardzo stary konkurs i jakby nie patrzeć, z ogromną tradycją. Do tego przybliża wszystkim trochę bardziej sztukę i malarstwo. Myślę, że ten prestiż właśnie wynika z tego, że on jest kontynuowany przez tyle dziesiątek lat tak naprawdę i przez ten czas wyłonił naprawdę mnóstwo różnych ciekawych gwiazd, które do tej pory robią już międzynarodową karierę artystyczną.

~ mówi rozmówczyni Małgorzaty Kleszcz.

Kontrowersje wokół zwycięzcy

W tym roku, Grand Prix przypadło Małgorzacie Mycek, za zbiór dzieł utrzymanych w stylu sztuki prymitywnej: Transmutacja, Miecz na młot na czarownice, Upał jak diabli. Tak opisuje dzieła nasz gość:

Pierwszy obraz, widzimy na nim diabła z widłami. Na drugim obrazie widzimy osobę z mieczem. Na trzecim pochylającym się nagą kobietę stylizowaną na kota.

Jak podaje portal bielskajesien.pl, nagroda została przyznana za „odważne przepisanie wizualnej geografii wsi – wrażliwe, ironiczne i polityczne zarazem – które redefiniuje ją jako przestrzeń oporu, wspólnoty i queerowej wyobraźni”. Wyłonienie zwycięzcy wywołało szeroką dyskusję publiczną, dotyczącą stanu sztuki współczesnej, promowanych estetyk i utraty wartości warsztatu malarskiego, na którą tak wielu komentujących zwróciło uwagę.

Pierwszą myślą był szok, na pewno byłam zaskoczona.

~ komentuje Izabela Ołdak, artystka i kuratorka sztuki oraz dodaje, że obserwuje Konkurs od 2007 r., kiedy to jej własne prace zaprezentowano w Bielskim BWA. Mówi, że już wcześniej dostrzegała zmieniający się dyskurs malarski. Wspomina, zwycięstwo malarki Martyny Czech w 2015 r. które odbiło się wówczas szerokim echem, jednak w tegorocznej edycji, jej zdumienie było jeszcze większe:

Wtedy to był dosyć kontrowersyjny wybór, a tym razem chyba bardziej mnie powaliło wszystko wokół. Czyli styl malarstwa, tematyka tego malarstwa, osobowość twórcza i cały klimat  wystawy, bo co ciekawe, to nie jest jedyna praca tworzona w takim stylu, tam był szereg takich prac. Więc w zasadzie, gdybym weszła tak sobie, nie wiedząc nic o Bielskiej jesieni, to pomyślałam sobie, że to jest taka tematyczna wystawa.

Kilka tysięcy prac – jeden styl?

W tegorocznej edycji, swoje prace zgłosiło ponad tysiąc artystów, każdy z nich miał wysłać do trzech dzieł. Spośród zgłoszonych malarzy, wybrano finałową pięćdziesiątkę – ich prace zaprezentowano w bielskim BWA podczas finałowej wystawy.

Ja nie wierzę, że tam nie było na przykład prac, powiedzmy, geometrycznych, abstrakcyjnych, realistycznych, hiperrealistycznych, surrealistycznych. Trudno mi jest sobie wyobrazić, że wszyscy przysłali pracę w podobnym stylu. A sama wystawa właśnie robi takie wrażenie, że wchodzi się tam i tam są naprawdę nieliczne prace, które odbiegają stylistycznie od reszty.

~ zauważa Izabela Ołdak.

Negatywne emocje górą

Wielu komentujących – zarówno internautów, jak i osób związanych ze środowiskiem artystycznym – zwraca uwagę, że dominujący na wystawie sposób obrazowania wywołuje przede wszystkim emocje niepokoju, gniewu czy wstrętu. Nasz gość przyznaje, że takie było również jej osobiste doświadczenie:

Wprowadza mnie w taki stan… Gdzie ja zamiast czuć się nakarmiona, czuję się po prostu wydrenowana wręcz. I kiedyś szło się na wystawy, żeby się właśnie, no tak jak już powiedziałam, uwznieślić. (…) Tutaj wychodzimy, jakby nas ktoś po prostu strzelił obuchem.

Odwołując się do własnej praktyki i badań nad duchowymi korzeniami sztuki, mówi o odejściu od tradycyjnie pojmowanej roli malarstwa – budowania wzniosłych stanów, inspirowania i kierowania odbiorcy ku wartościom. Jej zdaniem, długotrwały proces, w którym sztuka współczesna coraz częściej operuje szokiem, skandalem i grą z odbiorcą, osiągnął w tegorocznej edycji pewien punkt kulminacyjny.

Na koniec rozmowy, artystka wyraża nadzieję na polepszenie aktualnego stanu sztuki:

Wierzę cały czas w tę sztukę, która nas uwzniaśla i która naprawdę powoduje, że stajemy się lepszymi ludźmi, a nie tylko manipuluje tymi na tych najniższych takich instynktach. Także też bardzo się cieszę, że dalej być może wyłonią się takie konkursy, które cały czas będą nas też ku temu lepszemu, może bardziej świetlistemu obrazowi kierować.

/ab

 

Przeczytaj więcej

„Miasto nie powinno zarabiać na wolontariacie”. Osiedle Jazdów walczy o przetrwanie
„Miasto nie powinno zarabiać na wolontariacie”. Osiedle Jazdów walczy o przetrwanie
„Męczennik” Chamenei, chaos Bliskiego Wschodu, upadek mitu potęgi USA? Felieton na zimno Tomasza Wybranowskiego
„Męczennik” Chamenei, chaos Bliskiego Wschodu, upadek mitu potęgi USA? Felieton na zimno Tomasza Wybranowskiego
Niepełnosprawność to nie koszt. „Największą barierą wciąż jest system – i nasze myślenie”
Niepełnosprawność to nie koszt. „Największą barierą wciąż jest system – i nasze myślenie”