Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Sprawa karna autora „doktryny Neumanna” zaległa w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze skierowała apelację od wyroku w sprawie przeciwko Sławomirowi Neumannowi 10 grudnia 2024 r. Do tej pory sąd nie wyznaczył nawet terminu pierwszej rozprawy.
Sprawa karna autora „doktryny Neumanna” zaległa w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie

Były poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann to twórca tzw. doktryny Neumanna. W 2017 roku polityk dał się nagrać, kiedy rozmawiał z jednym z samorządowców Tczewa.

Reszta to są goście, którzy mogą trafić do sądu z aktem oskarżenia, a sądy dzisiaj – ja ci gwarantuję – nie rozstrzygną żadnej sprawy przed wyborami. Żadnej. Przez rok nie zrobią k… nic. Będą prowadzić sprawy – i ch…

– mówił Neumann, którego wypowiedź została odczytana jako świadectwo upolitycznienia sądów w Polsce.

Poseł podkreślał również, że „jedna zasada jest dla mnie święta, kur…. Naucz się tego, jak będziesz o czymkolwiek rozmawiał. Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kurwa, jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem”.

Złośliwi komentatorzy mogliby powiedzieć, że losy sprawy karnej przeciwko Sławomirowi Neumannowi na pewno nie mogą posłużyć jako argument falsyfikujący tę „doktrynę” w aspekcie sprawnego sądownictwa. Postępowanie zaległo bowiem w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie i na razie nie widać światełka w tunelu, kiedy może ruszyć. Odkładając jednak na bok nie oparte na faktach spekulacje polityczne, można z pewnością stwierdzić, że przyczyną tego spowolnienia na pewno musi być bałagan w tej jednostce.

https://wnet.fm/2024/10/23/przemyslaw-radzik-to-kolejny-sedzia-ktory-po-wyroku-tk-wzywa-nielegalne-wladze-sadu-do-ustapienia/

Sprawa kliniki okulistycznej

Wszystko zaczęło się od śledztwa Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, które w grudniu 2020 r. przerodziło się w akt oskarżenia przeciwko posłowi PO i dyrektorowi Mazowieckiego Oddziału NFZ Adamowi T. Zarzuty aktu oskarżenia dotyczyły m.in. przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez klinikę okulistyczną, która leczyła z zaćmy. Prywatni medycy mieli też pobierać od pacjentów dodatkowe opłaty, choć zabiegi były w całości finansowane przez NFZ.

Wyrokiem z 5 czerwca 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił wszystkich oskarżonych. Prokuratura nie zgodziła się z tym orzeczeniem i 11 grudnia 2024 r. – a więc już w czasach pełnego rozkwitu „bodnaryzmu” – wniosła apelację do Sądu Okręgowego w Warszawie, w celu przekazania jej do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Sąd okręgowy przekazał akta sprawy sądowi apelacyjnemu 4 marca 2025 r.

Radio Wnet ustaliło, że choć od tego czasu minęło już 7 miesięcy, w sprawie praktycznie nic się nie dzieje.

Sprawa pozostająca w Pana zainteresowaniu oczekuje na termin, który zostanie wyznaczony wedle obowiązujących przepisów z zachowaniem priorytetu spraw pilnych, w tym spraw, w których stosowane jest tymczasowe aresztowanie oraz zagrożonych przedawnieniem. Sprawa II AKa 89/25 nie należy do kategorii spraw pilnych, gdyż nie jest w niej stosowane tymczasowe aresztowanie, ani jest zagrożona przedawnieniem. Aktualnie na rozpoznanie w II Wydziale Karnym Sądu Apelacyjnego w Warszawie oczekuje ponad 900 spraw z samej tylko kategorii AKa z lat 2021-2025 (trzyletnia zaległość), więc trudno obecnie wskazać, nawet w przybliżeniu, daty rozprawy apelacyjnej

– poinformowała nas sędzia Alicja Fronczyk, rzecznik prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Z odpowiedzi rzeczniki wynika, że do tej pory nie wyznaczono pełnego składu orzekajacego, a jedynie sędziego sprawozdawcę, którym jest Ewa Leszczyńska-Furtak (postępowanie włączono do jej referatu dwa dni po wpłynięciu apelacji). To prawniczka, która w swoim orzecznictwie podejmowała walkę z tzw. neosędziami, odmawiając orzekania z nimi i kwestionując KRS.

Sąd Apelacyjny w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Kilkunastu sędziów na przymusowych „wakacjach”

Tępienie „neosędziów” stało się zresztą oficjalną polityką kadrową nowych władz Sądu Apelacyjnego w Warszawie, powołanych przy pogwałceniu przepisów ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych przez byłego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara.

Jak mówi nam sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Michał Lasota, obecnie kilkunastu sędziów (wg władz sądu „neosędziów”) nie orzeka w sprawach o sygnaturach AKa, czyli najpoważniejszych. Do tej kategorii należy właśnie postępowanie przeciwko Sławomirowi Neumannowi.

Zapaść w sądzie jest kompletna. Przy tej polityce kadrowej brak jest możliwości skutecznego zarządzania jednostką. Obecne „kierownictwo” nie dość, że działa bezprawnie, to jeszcze nieumiejętnie. Kiedy Sądem Apelacyjnym w Warszawie kierował sędzia Piotr Schab, a wydziałami karnymi sędzie Anna Nowakowska i Agnieszka Brygidyr-Dorosz, sprawy się toczyły. Teraz sprawy leżą

– podsumowuje Lasota.

Rzeczniczka prasowa sądu apelacyjnego zapewnia jednak, że postępowanie jest monitorowane przez SSA Ewę Leszczyńską-Furtak oraz Przewodniczącą Wydziału w oczekiwaniu na możliwość jego rozpoznania.

Dla którego – z oczywistych względów – samo wyznaczenie terminu jest dalece niewystarczające, gdyż musi ono zostać poprzedzone czasochłonnym, merytorycznym przygotowaniem się do osądu, zarówno przez sędziego referenta, jak i cały skład orzekający

– podkreśla Alicja Fronczyk.

Z informacji Radia Wnet wynika, że wokół sprawy bardzo intensywnie pracowali adwokaci oskarżonych, w tym np. znany mecenas Jacek Dubois. Podjęli próbę – akurat nie z ramienia Sławomira Neumanna – wycofania apelacji z sądu przez prokuraturę, kierując w tej sprawie stosowny wniosek. Jak widać, póki co nie został on uwzględniony.

Wydaje się, że niezależnie od kwestii jakości materiału dowodowego w sprawie, Sławomir Neumann i inni oskarżeni mogą jeszcze długo spać spokojnie…

Sąd wnosi o sprostowanie

Po publikacji tekstu otrzymaliśmy maila od rzeczniczki prasowej SA w Warszawie Alicji Fronczyk z prośbą o skorygowanie okresu, w którym akta znajdują się w tej jednostce. Sędzia wskazała, że apelacja została przekazana do Sądu Apelacyjnego w Warszawie z SO w Warszawie 4 marca 2025 r., a więc po trzech miesiącach od skierowania jej do sądu okręgowego przez prokuraturę. W związku z tym nieprawdziwa była sugestia autora, że akta od 10 miesięcy znajdują się w SA w Warszawie. W rzeczywistości ten okres to 7 miesięcy, a 10 miesięcy to czas od skierowania apelacji

Zasadne uwagi SSA Alicji Fronczyk uwzględniliśmy wyżej w tekście.

Okoliczność ta bez wątpienia korzystna dla sądu apelacyjnego, pozostaje jednak bez wpływu na ocenę spowolnienia rozpoznawania spraw, która zaistniała po wyłączeniu tzw. neosędziów od rozpoznawania spraw AKa.

Jakub Pilarek

https://wnet.fm/2024/11/20/pion-karny-sadu-apelacyjnego-w-warszawie-po-kilku-miesiacach-stosowania-bodnaryzmu-jest-juz-na-granicy-upadku/

Przeczytaj więcej

ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo