Podczas piątkowej rozmowy na antenie Polsat News marszałek Sejmu Szymon Hołownia powiedział, że proponowano mu, by nie dopuścił do zaprzysiężenia prezydenta elekta Karola Nawrockiego przed Zgromadzeniem Narodowym. Użył wówczas pojęcia „zamachu stanu”. W kolejnych zdaniach zastrzegł, że nie ma na myśli kategorii prawnej.
W rozmowie z Magdaleną Uchaniuk dziennikarz Paweł Lisicki zauważa, że Hołownia powinien być odwołany z tak ważnej funkcji, jak marszałek Sejmu, jeżeli nie rozumie znaczenia pojęć, które używa.
Wydaje mi się, że druga osoba w państwie pewne minimum wiedzy dotyczącej jego funkcjonowania powinna mieć. Jeśli jej nie ma, to znaczy, że nie spełnia kryteriów, które od takiej osoby możemy się domagać. Ale ponieważ nie widzę, by marszałek Hołownia został odwołany, to uznaję, że powiedział to, co powiedział, bo tak myśli i to, co powiedział, być może było prawdziwe. Mam wrażenie, że strona rządowa przygotowywała coś w rodzaju zamachu stanu




