W Poranku Radia Wnet dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski opisuje, jak w Najwyższej Izbie Kontroli działał syn Mariana Banasia Jakub, którego prezes NIK uczynił swoim asystentem społecznym.
On nie miał etatu, nie był w ogóle jakoś formalnie w NIK umocowany. Prawdę powiedziawszy, zajmuję się NIK-iem 31 lat i nigdy nie było takiej sytuacji, by prezes brał do pomocy kogoś z rodziny. Ale powiedzmy, że gdyby było to z pożytkiem dla NIK, można by na to przymknąc oczy, zwłaszcza, jeśli ktoś byłby doradcą społecznym gratis
– mówi Kraskowski.




