1 czerwca 2025 roku odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich w Polsce. W szranki stają: Rafał Trzaskowski, kandydat centrowy i proeuropejski, oraz Karol Nawrocki, historyk IPN, rodem z Gdańska, konserwatywny kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość.
Ale to nie tylko walka o urząd. To starcie ideologii, stylów przywództwa i wizji Polski – rozgrywane z brutalnością nieznaną dotąd w III RP.
Polska wewnętrznie rozdarta
Już po I turze, która odbyła się 18 maja, było jasne, że druga odsłona będzie najostrzejszą kampanią od 1989 roku.
Od początku ruszyła fala oskarżeń, insynuacji i bezprecedensowej propagandy. Telewizja Polska wciąż w likwidacji i rzekomo wciąż publiczna zaczęła otwarcie demonizować Karola Nawrockiego a jawnie wspierać Trzaskowskiego, przedstawiając go jako „człowieka z którym liczy się Bruksela” (ciekawe, czy tak jak z Donaldem Tuskiem, fanem imć Murańskiego)i „światłego Europejczyka”.




