O tym, jak doszło do nieoczekiwanego powrotu dzieła na deski teatralne, mówi tak:
To jakiś taki rodzaj zbiegu okoliczności, dlatego, że kolega mój, który miał grać monodram po prostu w jakiś sposób zaniemógł. (…) Powiedział mi o tym trzy dni przed mniej więcej, że niestety nie da rady zagrać i po prostu ja na gwałt musiałem sobie przypomnieć ten tekst mówię, dobra, no trudno, no to tak się zdarza i po prostu zagrać tego Rozkwaś Polaka.
I kontynuuje, odnosząc się do odbioru spekaklu przez publiczność:
I zagrałem to parę miesięcy temu i to jakoś tak schwyciło. Ludzie się śmiali, miałem owację na stojąco i pomyślałem sobie, kurczę, no to może warto do tego wrócić, że ten tekst po dwunastu latach nieobecności jednak wciąż żyje, wciąż działa. I może wciąż jest potrzebny.



