W sobotę premier Donald Tusk odbywał wizytę w Kijowie. Poza nim w spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim brało udział trzech szefów rządów: Emmanuel Macron, Friedrich Merz i Keir Starmer. Opinia publiczna skoncentrowała się na tym, że polski premier podróżował w innym wagonie, niż premierzy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Prestiż jest tu kwestią poboczną
W rozmowie z Wojciechem Jankowskim prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski zauważa, że „prestiż jest oczywiście ważny”.
Buduje się go długo, a traci szybko. I ta sytuacja jest oczywiście gestem, który powoduje utratę prestiżu. Ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Media koncentrują się na tym, dlaczego Tusk jechał w osobnym wagonie. Tymczasem najważniejsze pytanie nie zostało zadane. A brzmi ono: po co czterej szefowie rządów pojechali do Kijowa?




