Jeszcze Polska nie zginęła – ale kto dziś potrafi powiedzieć, czy nie dogasa w ciszy? Nie w huku bomb, lecz w półcieniach unijnych korytarzy. W zatęchłych salach różnych fundacji i komisyjek, gdzie „reformy” piszą się w języku grantów, a nie Konstytucji I suwerenności.
Zbliżające się wybory to nie tylko kolejna polityczna rozgrywka. To koniec epoki. Polska rozpostarta jest dziś pomiędzy dwiema wersjami przyszłości: tą opartą na dziedzictwie, krwi, wierze i niepodległości – oraz tą, którą zaprojektowano w laboratoriach globalnych elit.
W tym teatrze pojawia się on – Rafał Trzaskowski. Nie jako zwykły polityk, ale jako symbol nowej ery. Człowiek, którego obecność na zamkniętym spotkaniu Grupy Bilderberg w 2019 roku (Montreux, 30 maja – 2 czerwca) nie była przypadkiem. Bo tam nie zaprasza się ludzi przypadkowych. Tam wstęp mają ci, którzy mają grać według określonych nut. Tusk – owszem – rządzi. Ale Trzaskowski to projekt. Namaszczony. Starannie wypolerowany i wprowadzony do gry, jako twarz Polski globalnej. Polski bez granic, bez tożsamości, bez historii. Ale uśmiechniętej…




