
Rajd Śląska to stosunkowo nowy punkt na rajdowej mapie Polski, jego pierwsza edycja odbyła się w 2017 roku. Od początku swego istnienia był on rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Organizatorzy dbali o nadanie jemu coraz to większego znaczenia i tak w roku ubiegłym Rajd Śląska gościł także zawody rajdowego pucharu Europy. Z kolei tegoroczna edycja będzie ostatnią rundą Rajdowych Mistrzostw Europy (ERC), czyli najstarszego cyklu rajdowego na świecie. Pierwszy sezon ERC rozegrano w 1953 r. Do wprowadzenia Rajdowych Mistrzostw Świata (WRC), co nastąpiło 20 lat później, mistrzostwa starego kontynentu były najważniejszymi zmaganiami rajdowymi globu. To właśnie wtedy trzy tytułu mistrza Europy zdobył Sobiesław Zasada.
Po dziś dzień Rajdowe Mistrzostwa Europy prestiżem ulegają jedynie czempionatowi globalnemu, a w ostatnich latach nie zabrakło w nich polskich sukcesów. W poprzedniej dekadzie Kajetan Kajetanowicz mistrzem starego kontynentu zostawał trzy razy. Dziś „Kajto” rywalizuje w WRC, jednak zaprezentuje się kibicom na Śląsku w roli kierowcy samochodu funkcyjnego – kierowca ORLEN Rally Teamu będzie przejeżdżał odcinki specjalne przed tym, jak zrobi to stawka rywalizująca w rajdzie.
Wśród tejże stawki polscy kibice szczególnie mocno dopingować będą Mikołaja Marczyka. 29-letni łodzianin stanął na podium „generalki” ERC w 2021 roku, na trzecim jego stopniu. Przed organizowaną na Śląsku ostatnią rundą ERC „Miko” Marczyk plasuje się na trzecim miejscu w klasyfikacji sezonu. Na mistrzostwo szans już nie ma, jednak do drugiego, Francuza Mathieugo Franceschiego, Polak traci 13 punktów, co sprawia, że życiowy wynik jest w zasięgu kierowcy Skody Fabii RS (w Rajdzie Śląska można zdobyć maksymalnie 35 punktów).






