Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Kryzys w relacjach między Hiszpanią a Wenezuelą. Reżimowe władze w Caracas mszczą się za uznanie Urrutii prezydentem

Do tej pory informowaliśmy o powyborczych protestach w Wenezueli w kontekście wewnętrznym. Teraz sprawa zaczyna mieć wymiar międzynarodowy.
Kryzys w relacjach między Hiszpanią a Wenezuelą. Reżimowe władze w Caracas mszczą się za uznanie Urrutii prezydentem

Flaga Hiszpanii / Fot. Chris, Flickr CC BY-NC-ND 2.0

W Wenezueli jest 1 916 osób zatrzymanych z „powodów politycznych”, o 11 więcej niż w ubiegłym tygodniu, kiedy to z tych samych powodów zatrzymano 1 905 osób, zgodnie z informacjami organizacji pozarządowej Foro Penal (Forum Karne) opublikowanymi w środę.
Za pośrednictwem X, organizacja wyszczególniła, że z całkowitej liczby zatrzymanych, 1,676 to mężczyźni i 240 kobiet, z których 1,846 to dorośli, a 70 to młodzież w wieku od 14 do 17 lat.
Organizacja pozarządowa podała, że z całkowitej liczby aresztowań, 1 784 zostało dokonanych po wyborach prezydenckich z 28 lipca, kiedy to kryzys został wywołany przez potępienie „oszustwa” przez największą koalicję opozycyjną, Zjednoczoną Platformę Demokratyczną (PUD), która twierdzi, że jej kandydat, Edmundo González Urrutia, jest prezydentem-elektem, mimo iż wedle oficjalnych wyników reelekcję uzyskał  Nicolás Maduro.

Kryzys powyborczy wywołał protesty, które według władz wykonawczych spowodowały śmierć 25 osób i zatrzymanie ponad 2400 osób, co znacznie przewyższa liczbę Foro Penal.
Organizacja wyjaśniła, że jej dane różnią się od danych władz, ponieważ organizacja liczy tylko zatrzymania, które określa jako „arbitralne”, gdy – jak stwierdziła – „nie ma żadnych elementów winy” w stosunku do osoby uwięzionej.

Reżim Nicolása Maduro obwinia protestujących – których łączy z PUD – o generowanie „przemocy” i „wandalizmu” w kilku urzędach publicznych, podczas gdy blok anty-Cháveza oskarża agentów bezpieczeństwa państwa o „represje” podczas protestów.
Od 2014 r. Foro Penal odnotowało prawie 18 000 „zatrzymań politycznych”, z których 14 000, obecnie zwolnionych, otrzymało pomoc „bezpłatnie” od organizacji pozarządowej.
Wenezuela potępiona za arbitralne zatrzymania
W dniu 4 października Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka (IACHR) potępił państwo wenezuelskie za arbitralne i nielegalne zatrzymanie, a także za naruszenie gwarancji sądowych emerytowanego generała brygady armii wenezuelskiej, Ovidio Jesúsa Poggioli Péreza.
Trybunał wskazał w wyroku przekazanym stronom, że Wenezuela ponosi międzynarodową odpowiedzialność za naruszenie praw Poggioli do wolności osobistej, nietykalności osobistej, honoru, gwarancji sądowych i ochrony sądowej w następstwie jego bezprawnego i arbitralnego zatrzymania, a także naruszenia należytego procesu, którego był ofiarą w kontekście dwóch procesów przed wojskową jurysdykcją karną.

Trybunał ustalił, że zatrzymanie pana Poggioli przez Dyrekcję Wywiadu Wojskowego było nielegalne, ponieważ nie posiadało nakazu sądowego, ani nie było sytuacji flagrante delicto, a jego prawo do informacji o przyczynach zatrzymania zostało naruszone poprzez niepoinformowanie go o przyczynach zatrzymania”

– czytamy w wyroku.
Fakty w sprawie miały miejsce w kontekście mobilizacji społecznej w Wenezueli między grudniem 2001 r. a kwietniem 2002 r., kiedy to 19 kwietnia 2002 r. Ministerstwo Obrony zarządziło wszczęcie postępowania w jurysdykcji wojskowej przeciwko Poggioli w związku z domniemanym popełnieniem przestępstw o charakterze wojskowo-kryminalnym bez sprecyzowania zarzutów.
Obrona Poggioli złożyła skargę o ochronę konstytucyjną, wnosząc o unieważnienie postępowania karnego, która została przyjęta przez Izbę Konstytucyjną, która zawiesiła sprawę w 2002 roku.

Aresztowania studentów

Władze Wenezueli przetrzymują co najmniej 15 studentów, którzy zostali aresztowani w związku z kryzysem rozpętanym po kontrowersyjnej reelekcji Nicolása Maduro w wyborach prezydenckich 28 lipca, poinformowało w środę Obserwatorium Praw Człowieka Uniwersytetu Los Andes (ODH-ULA).
W komunikacie prasowym organizacja wyjaśniła, że w sumie 45 młodych ludzi zostało aresztowanych w kontekście kryzysu powyborczego, ale szacuje, że 30 zostało już zwolnionych, chociaż niektórzy z nich podlegają środkom zapobiegawczym – takim jak regularne stawiennictwo w sądzie – lub sankcjom administracyjnym.
Co najmniej 15 „pozostaje w więzieniu, oskarżonych o terroryzm, podżeganie do nienawiści, zdradę, spisek i opór wobec władzy”, czytamy w oświadczeniu.
Młodzi ludzie są studentami autonomicznych uniwersytetów Universidad Central (UCV), Universidad de Carabobo (UC), Universidad de Oriente (UDO) i prywatnej instytucji Universidad Católica Andrés Bello (UCAB).
W obliczu gróźb i zastraszania, niektórzy studenci uniwersytetów zdecydowali się uciec z kraju lub pozostać w ukryciu w obawie przed aresztowaniem, podczas gdy inni zgłosili prześladowania. Wszystkie przypadki zarejestrowane przez ODH-ULA są odpowiedzią na praktyki terroryzmu państwowego stosowane przez wenezuelskich urzędników, kontynuuje obserwatorium.
Raport donosi również o czterech aresztowanych profesorach uniwersyteckich i jednym przebywającym na wygnaniu, a wszystko to po wyborach, których oficjalny wynik został potępiony jako sfałszowany przez główną koalicję opozycyjną, Zjednoczoną Platformę Demokratyczną (PUD) i nie został uznany przez wiele krajów.
ODH-ULA dowiedziało się o przypadkach innych studentów uniwersytetów, którzy pozostają w ukryciu po otrzymaniu gróźb aresztowania z powodu ich działalności w opozycyjnych partiach politycznych, dodano w liście.
Według informacji opublikowanych w środę przez organizację pozarządową Foro Penal (Forum Karne), w Wenezueli jest 1 916 osób zatrzymanych z powodów politycznych, o 11 więcej niż w zeszłym tygodniu, kiedy to z tych samych powodów zatrzymano 1 905 osób.

Za pośrednictwem X, organizacja wyszczególniła, że z całkowitej liczby zatrzymanych, 1,676 to mężczyźni i 240 kobiet, z których 1,846 to dorośli, a 70 to młodzież w wieku od 14 do 17 lat.
Organizacja pozarządowa podała, że z całkowitej liczby aresztowań 1 784 dokonano po wyborach prezydenckich z 28 lipca, kiedy to kryzys został wywołany przez oskarżenie o oszustwo przez największą koalicję opozycyjną, która twierdzi, że jej kandydat, Edmundo González Urrutia, jest prezydentem-elektem, w przeciwieństwie do oficjalnego wyniku, który dał reelekcję Nicolásowi Maduro.

Kryzys powyborczy wywołał protesty, które według reżimu spowodowały 25 ofiar śmiertelnych i ponad 2400 zatrzymanych, co znacznie przekracza liczbę Foro Penal.
Organizacja wyjaśniła, że jej dane różnią się od danych władz, ponieważ organizacja liczy tylko zatrzymania, które określa jako „arbitralne”, gdy – jak stwierdziła – „nie ma elementów winy” w stosunku do osoby uwięzionej.
Reżim Nicolása Maduro obwinia protestujących o generowanie „przemocy” i „wandalizmu” w kilku budynkach publicznych, podczas gdy blok anty-Cháveza oskarża agentów bezpieczeństwa państwa o „represje” podczas protestów.
Od 2014 r. Foro Penal odnotowało prawie 18 000 aresztowań politycznych, z których 14 000, obecnie zwolnionych, było wspomaganych przez organizację pozarządową.

https://wnet.fm/2024/10/04/wenezuela-proponowany-przez-chavistow-dialog-jest-fikcja/

 Łapówki za lepsze więzienie? (stan Apure)

W kontekście protestów wyborczych, od 28 lipca, dnia wyborów prezydenckich, w stanie Apure przetrzymywanych jest nie mniej niż 106 więźniów politycznych; 19 z nich zostało niemal natychmiast przeniesionych do niebezpiecznych więzień Tocuyito i Tocorón. Wśród zatrzymanych jest 15 kobiet. Wszyscy byli ofiarami skorumpowanego wymiaru sprawiedliwości, w którym uczestniczą sędziowie kontrolujący, prokuratorzy z Biura Prokuratora, Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Biura Obrońcy Publicznego i Ministerstwa Służby Więziennej.
Wielu urzędników, którzy są więźniami, takich jak sędziowie, prokuratorzy, obrońcy publiczni i poplecznicy, „wykazało znaczący współudział w całym tym schemacie przekupstwa, tortur, okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania osób arbitralnie pozbawionych wolności podczas protestów powyborczych”, mówi Infobae przedstawiciel organizacji pozarządowej zajmującej się prawami człowieka, która jest również prześladowana przez reżim wenezuelski.
Wszyscy zatrzymani są zmuszeni zaakceptować Anę Karinę Ramírez, partnerkę zastępcy szefa Sebin, jako swojego obrońcę z urzędu. Sprawy zostały przydzielone do sądów kontrolnych pod nadzorem sędziów: Maríi Milagros González Díaz, José Antonio Méndeza Laprea i Rosmery Torres.

Wśród kobiet aresztowanych w Apure jest María Isabela García, prawniczka, ale także nauczycielka w Liceo Bolivariano „Manuel Antonio Nieves”, znajdującym się przy Urbino Ruiz Avenue w parafii Elorza, w gminie Rómulo Gallegos, Apure; politycznie jest koordynatorką ds. edukacji i bojowniczką partii Primero Justicia (PJ), ale przede wszystkim członkinią Wolontariatu Kobiet wraz z Maríą Coriną Machado i Edmundo Gonzálezem Urrutią w Elorza.

García została aresztowana przez Boliwariańską Gwardię Narodową (GNB) 3 sierpnia, została przedstawiona tydzień po aresztowaniu i bez prawa do prywatnej obrony, ponieważ narzucono jej obrońcę z urzędu Anę Ramírez.
Rozprawa w sprawie oskarżenia Garcíi została przeprowadzona telematycznie, z kimś podającym się za prokuratora, ale nawet praktycznie urzędnik się nie zidentyfikował. Naruszono jego prawo do obrony i rzetelnego procesu oraz oskarżono go o terroryzm i podżeganie do nienawiści za administrowanie grupą Whatsapp.
Prawdziwym powodem kwestionowania wymiaru sprawiedliwości jest wysłanie wiadomości terroru do reszty Wenezuelczyków. Czat WhatsApp był tylko pretekstem, z argumentem, że źle mówił o Nicolásie Maduro i Sobelli Flores, szefowej Jednostki Bojowej Bolívara Cháveza (UBCH) w sektorze Centro w Elorza, która na domiar złego jest matką chrzestną Garcíi. Trybunał Kontroli przydzielił ją do dowództwa GNB w Mantecal jako jej centrum zatrzymań.
María Isabela García, oprócz tego, że jest liderem zawodowym i politycznym, jest matką dwojga nieletnich, w tym dziecka, które właśnie skończyło rok; została zmuszona do nagrania wideo, ale w tym czasie była w zmienionym stanie nerwowym, co uniemożliwiło nagranie.
Siostrzenica i pielęgniarka

Rosa María Mota, również została aresztowana. Była 15. tymczasowym prokuratorem prokuratury, kiedy 7 sierpnia 2024 r. została aresztowana w San Fernando de Apure. Wiadomo było, że przebywa w więzieniu, gdy prokurator generalny, mianowany przez nielegalne i bezprawne Zgromadzenie Konstytucyjne, Tarek William Saab Halabi, ogłosił to na swoich portalach społecznościowych.
Pretekstem do jej aresztowania, według prokuratora Saaba, jest „jej udział w przestępstwie opóźnienia lub umyślnego zaniechania funkcji, za działanie wbrew swoim obowiązkom poprzez ujawnienie poufnych informacji umożliwiających ucieczkę osób objętych dochodzeniem w sprawie aktów przemocy, aktów wandalizmu i destabilizacji”, w przypadku wenezuelskiego Syryjczyka Slimana Abdula Khaleka.
Mota nie była dobrze postrzegana w społeczności Apure za wiele swoich działań: ma tę szczególną cechę, że jest siostrzenicą dr Nahira Mota, koordynatora kampanii dowództwa Con Venezuela w stanie Apure i dyrektora regionalnego partii Vente Venezuela, którą władze reżimu wenezuelskiego zamierzają aresztować za jej przywództwo w regionie.
Podobnie pielęgniarka Yulennis Aranguren została aresztowana przez Boliwariańską Policję Narodową (PNB) 9 sierpnia: jest koordynatorką Ruchu Kobiet wraz z Maríą Coriną i Edmundo w gminie Biruaca w stanie Apure. Była przetrzymywana w siedzibie Narodowej Policji Boliwariańskiej w mieście Biruaca, gdzie jej krewni byli wymuszani przez policję.
Desperacja jej krewnych w dążeniu do jej uwolnienia wynika z faktu, że stan zdrowia Aranguren jest niepewny, ponieważ w momencie aresztowania cierpiała na istniejące wcześniej patologie.
„Zapłać w dolarach”.
Od kwietnia ubiegłego roku przewodniczącym Sądu Kryminalnego stanu Apure jest José Mauricio Muñoz Montilva, który jak dotąd nie podjął decyzji, aby powstrzymać to, co dzieje się z „ustaleniami gospodarczymi” w ramach aresztowań. „Zarzuty te są kierowane przez sędziego kontroli Maríę Milagros González Díaz i sędziego Antonio Franco”.
Przedstawiciel organizacji pozarządowej, który rozmawiał z Infobae, zapewnia, że „wszystkie osoby zatrzymane z powodów politycznych są zmuszone do bycia reprezentowanymi przez obrońcę z urzędu o imieniu Ana Karina Ramírez, partnerkę zastępcy dyrektora Boliwariańskiej Służby Wywiadowczej (Sebin) w stanie Apure, Daniela Péreza”.
Krewni kilku ofiar twierdzą, że funkcjonariusze żądają od 700 do 5000 dolarów, aby uniknąć wysłania do więzień Tocuyito i Tocorón. „To zależy od sytuacji ekonomicznej zatrzymanego: tych, którzy nie zapłacili w całości lub nie. Ci, którzy byli w stanie zapłacić, zostali przeniesieni z Apure. Inni, z większymi zasobami, byli zmuszani do płacenia pieniędzmi, krowami, bawołami, motocyklami, ziemią, krótko mówiąc, byli wymuszani”.
Dwa emblematyczne przypadki. Rubén Díaz, kierownik stacji benzynowej El Cotayo w gminie Pedro Camejo, poróżnił się z Drenierem Mendozą, pseudonim El Mentol. Díaz został aresztowany, uznany za przestępcę za protesty powyborcze i oskarżony o terroryzm. Rubén zapłacił 15 000 dolarów, ponieważ grożono mu przeniesieniem do Tocorón; nadal jest przetrzymywany w San Fernando de Apure.
Alias El Mentol był gwiazdą pranu El Pingüino w więzieniu San Fernando de Apure; ze względu na jego bliskość z Elizabeth Gimón de Piñate, żoną byłego gubernatora, a obecnie ministra Eduardo Piñate, pozostawili zarządzanie paliwem w stanie Apure aliasowi El Mentol, który był pożywką dla prosperity przemytu w tym obszarze przygranicznym.

https://wnet.fm/2024/09/26/wenezuela-represje-wobec-opozycji-wciaz-eskaluja/

Wenezuela chce zerwania stosunków dyplomatycznych z Hiszpanią

Hiszpański minister spraw zagranicznych, José Manuel Albares, zażądał w środę od wenezuelskiego reżimu poszanowania hiszpańskich instytucji, zapytany o porozumienie zatwierdzone przez wenezuelskie Zgromadzenie Narodowe, wzywające Hiszpanię do zniesienia monarchii.

Zawsze robimy to z szacunkiem, kiedy rozmawiamy z innymi krajami i kiedy mówimy o instytucjach innych krajów, i domagamy się takiego samego szacunku dla wszystkich naszych instytucji od reszty społeczności międzynarodowej

odpowiedział Albares na konferencji prasowej w Madrycie.
Wenezuelski parlament zatwierdził we wtorek porozumienie polityczne wzywające hiszpański rząd do zniesienia monarchii, uznając ją za instytucję związaną z „korupcją” i „wyraz ultraprawicy”, w odpowiedzi na decyzję hiszpańskiego Kongresu o uznaniu anty-Cháveza Edmundo Gonzáleza za prezydenta-elekta.

Przewodniczący wenezuelskiego zgromadzenia, Jorge Rodríguez, przedstawił pomysł „zaproponowania hiszpańskiemu rządowi zniesienia monarchii Burbonów, która nie służyła niczemu innemu niż korupcji, nieporządkowi i ekspresji ultraprawicy”, a następnie ogłosił przyjęcie tego punktu przed widoczną większością podniesionych rąk na posiedzeniu plenarnym.

Tymczasem wenezuelski parlament zatwierdził we wtorek ustawę, w której wzywa reżim Nicolása Maduro do zerwania stosunków dyplomatycznych, konsularnych i handlowych z Hiszpanią, w odpowiedzi na propozycję, w której hiszpański Kongres uznał Edmundo Gonzáleza Urrutię za prezydenta-elekta.
Dokument, który otrzymał zielone światło w ciągu ostatnich kilku godzin, zwraca się do Pałacu Miraflores o ocenę „w trybie stanowczym zerwania stosunków” z Królestwem Hiszpanii, a także o podjęcie „wzajemnych działań w związku z niegrzeczną i ingerującą propozycją przyjętą w Europejskim Kongresie Deputowanych” przeciwko „wenezuelskiej instytucjonalności”.
Nalega również na „kategoryczne” odrzucenie „nikczemnej rezolucji promowanej przez faszystowską prawicę hiszpańskiego Kongresu”, wzywając go do poszanowania decyzji narodu wenezuelskiego, który suwerennie wybrał (…) Nicolása Maduro na ponownie wybranego prezydenta.
Pomysł ten jest promowany przez Jorge Rodrígueza, przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego kontrolowanego przez chavistów, i pojawił się 11 września, zaledwie kilka godzin po tym, jak stanowisko przyjęte przez ustawodawców w Hiszpanii stało się znane.
W tym czasie Rodríguez poprosił odpowiednie komisje wenezuelskiej legislatury o „natychmiastowe spotkanie” i „aby posiedzenie plenarne zatwierdziło w sposób prewencyjny, wzywając rząd Boliwariańskiej Republiki Wenezueli do natychmiastowego zerwania wszelkich stosunków dyplomatycznych, wszelkich stosunków handlowych, wszelkich stosunków konsularnych” w obliczu tego, co uznał za „najbardziej brutalny atak na Wenezuelę od czasów, kiedy walczyliśmy o naszą niepodległość”.

Niech wszyscy przedstawiciele delegacji rządu Królestwa Hiszpanii, wszystkie konsulaty i wszyscy konsulowie stąd wyjadą. A my sprowadzimy stamtąd naszych (…) Aby loty z Hiszpanii do i z Wenezueli hiszpańskimi liniami lotniczymi zostały wstrzymane. Żeby przestały. I aby natychmiast zaprzestano wszelkiej działalności handlowej hiszpańskich firm

zażądał. Tydzień później parlament – wykonując polecenia chavisty – przedstawił zatwierdzony wczoraj projekt porozumienia, w którym oskarża „faszystowską prawicę” o „próby lekceważenia demokratycznej instytucjonalności” w Wenezueli, a także „suwerennej woli całego narodu”, a nawet oskarża ten kraj o udzielanie schronienia „przestępcom, faszystom oraz skazanym i przyznanym terrorystom, którzy wraz z wenezuelską prawicą promowali nieudane zamachy stanu i eksplozję przemocy w celu wywołania politycznej i społecznej destabilizacji”.
Przypomnijmy, że sam González Urrutia został zmuszony do ubiegania się o azyl polityczny w kraju dokładnie miesiąc temu – 8 września – z powodu nadmiernych prześladowań ze strony reżimu w Caracas, oskarżanego o popełnienie fałszerstw w ostatnich wyborach.

https://wnet.fm/2024/09/04/wenezuela-nakaz-aresztowania-opozycyjnego-kandydata-na-prezydenta/

Pepe Mujica o reżimach w Nikaragui i Wenezueli

W wieku 89 lat były prezydent Urugwaju José Mujica od jakiegoś czasu myśli o śmierci. I czuje, że jest ona bliska: „Niedługo umrę”, powiedział dziennikarzom urugwajskiej gazety El Observador, gdy udali się na rozmowę z nim na jego farmie. Problemy zdrowotne, które dotknęły go w ostatnich tygodniach – wynikające z raka przełyku – mogły sprawić, że częściej myślał o końcu.
Przez ostatni miesiąc Mujica był karmiony przez sondę żołądkową, ponieważ w jego przełyku powstało zwłóknienie w wyniku 32 sesji radioterapii, które otrzymał w celu leczenia guza. To trzymało go z dala od kampanii wyborczej przed wyborami 27 października, w których Yamandú Orsi, jego kandydat, jest faworytem.
Podczas rekonwalescencji Mujica wystąpił publicznie tylko kilka razy, a w czwartek ponownie pojawił się w wywiadzie dla urugwajskich mediów. Były prezydent ponownie skrytykował Wenezuelę, gdy został zapytany o wypowiedzi Movimiento de Liberación Nacional-Tupamaros (MLN), który po wyborach 28 lipca pogratulował Nicolásowi Maduro.
Mujica, który jest jednym z założycieli tej grupy, powiedział, że „nie ma pojęcia”, czym jest ten ruch dzisiaj. „Musi być w nim dużo nostalgii. Nikaragua i Wenezuela są dziś nie do obrony. Z jednej strony bawią się w demokrację i nie mają odwagi powiedzieć: „Jesteśmy za dyktaturą proletariatu””, kwestionował lider urugwajskiej lewicy.
Ostatecznie tak właśnie zdecydowali Kubańczycy. To może być bałagan, ale to decyzja polityczna, którą podjęli wiele lat temu. Bawią się w demokrację, ale kiedy nie osiągają rezultatów… nie, to żart, zakwestionował były prezydent.
Mujica został również zapytany o stanowisko prezydenta Brazylii w tej sprawie. „Lula szuka rezultatów. Brazylia ma tyle kilometrów granicy z Wenezuelą, że nawet NATO jej nie kontroluje. Ufam Luli, ale Maduro nie da mu przepustki” – powiedział były prezydent.

Rozmowa z papieżem Franciszkiem

Papież Franciszek i Mujica umówili się na spotkanie, ale urugwajski przywódca miał komplikacje zdrowotne, które mu to uniemożliwiły. Nie przeszkodziło im to jednak w przeprowadzeniu rozmowy telefonicznej, co były prezydent przyznał w wywiadzie.
Zgodziłem się pojechać i zachorowałem. Mam wielki szacunek dla papieża. Istnieje 4200 religii, co prowadzi do wniosku, że ludzie są utopijnymi zwierzętami, które muszą w coś wierzyć. Więc to nie jest kwestia obchodzenia religii,  powiedział Mujica, który twierdzi, że szanuje religie, ale nie należy do żadnej z nich.
Z papieżem łączy mnie więź społeczna. Kiedy po raz pierwszy poszedłem z nim porozmawiać, powiedział mi: Rozumiesz, że to najstarsza monarchia, jaka pozostała. Zmiana tego nie jest łatwa. Miałem rozmawiać pół godziny, a rozmawialiśmy półtorej godziny. Kiedy wyszedłem, złapał mnie kardynał, który wyglądał jak gestapo. Kiedy poszedłem drugi raz, kardynała już tam nie było, kontynuował.
Dla Mujicy Kościół katolicki jest „znacznie bardziej inteligentny” niż lewica. Sprzedaje instytucje z pięknem. Wymyśla Kolegium Kardynalskie, fumata, dzwon. Dodaje koloru. Komitet Centralny to banda starców, którzy podejmują decyzje za pomocą papierów. Kościół prowadzi nas do śmierci w mądrości, pochwalił.
Były prezydent Urugwaju powiedział, że chciałby zostać zapamiętany jako „starzec, który cenił życie”. „Aby mieć wolność, trzeba jak najbardziej uciec od prawa konieczności. Pozwól, że wyjaśnię: jeśli pozwolisz, by współczesna kultura, która cię otacza, zaspokoiła twoje potrzeby, potrzeby te są nieskończone. Następnie musisz poświęcić swoje życie, aby pokryć koszty tych potrzeb. Myślisz, że jesteś wolny, ale tak nie jest. Jesteś płatnikiem rachunków”, zastanawiał się.

 

 

 Plany międzynarodowe Luli
79. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych (ZO ONZ), które zakończyło się pod koniec września, pozwoliło Brazylii podsumować swoją międzynarodową agendę i zorganizować nadchodzące decyzje z myślą o G20 w Rio de Janeiro w listopadzie przyszłego roku. Jednym z głównych tematów równoległej debaty na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku była dyskusja na temat umowy między Unią Europejską a Mercosurem, która przeciąga się od ponad 20 lat i którą brazylijski prezydent zobowiązał się podpisać w pierwszej połowie swojej trzeciej kadencji, w 2023 roku. Wydaje się, że spotkanie Luli w ONZ z prezydent UE Ursulą von der Leyen przyniosło owoce i może być decydującym punktem zwrotnym. W ostatnich dniach pojawiły się bowiem informacje, że Stary Kontynent zdecydował się odroczyć o rok wprowadzenie nowych przepisów środowiskowych, które przewidują zakaz importu produktów z obszarów Brazylii objętych wylesianiem. Latynoamerykański gigant, który w ostatnich miesiącach został zdewastowany przez straszliwe pożary, był przerażony tym rozporządzeniem. Obawiano się, że w najbliższej przyszłości brazylijski import może stracić około 14 miliardów dolarów z powodu tego scenariusza. Miesiąc temu brazylijski minister spraw zagranicznych, Mauro Vieira, wysłał list do Unii Europejskiej, w którym wyraził niezadowolenie brazylijskiego rządu z zaistniałej sytuacji.
Miesiąc później scenariusz uległ zmianie wraz z decyzją Brukseli o odczekaniu dodatkowego roku na ostateczne wdrożenie przepisów środowiskowych. Komisja Europejska zaproponowała, aby dać zainteresowanym stronom więcej czasu na przygotowanie. Jeśli przepisy zostaną zatwierdzone przez Parlament Europejski i Radę, wejdą one w życie 30 grudnia 2025 r. w przypadku dużych przedsiębiorstw i 30 czerwca 2026 r. w przypadku mikroprzedsiębiorstw i małych przedsiębiorstw – czytamy w oficjalnym oświadczeniu UE. „Ponieważ wszystkie narzędzia wdrożeniowe są technicznie gotowe, dodatkowe 12 miesięcy może służyć jako okres przejściowy w celu zapewnienia właściwego i skutecznego wdrożenia” – czytamy w tekście. Według analityków, europejska decyzja otwiera teraz więcej przestrzeni do dyskusji na temat umowy z Mercosurem w celu jej zamknięcia podczas szczytu G20 w Rio de Janeiro. Według brazylijskiego serwisu informacyjnego UOL, rząd Luli zaproponuje włączenie debaty na temat wylesiania do przyszłego traktatu, przenosząc w ten sposób skutki europejskiej normy na cały blok Mercosur.

(Od lewej) Prezydenci: Paragwaju – Fernando Lugo, Boliwii – Evo Morales, Brazylii – Luiz Inácio Lula da Silva, Ekwadoru – Rafael Correa i Wenezueli – Hugo Chavez | Fot. CC A-S 3.0, Wikipedia

Pojawiają się również zmiany na froncie ekspansji bloku BRICS, przed kolejnym spotkaniem zaplanowanym na 22-24 października w Kazaniu w Rosji, w którym wezmą udział zarówno prezydent Putin, jak i Lula. W ostatnich miesiącach Kreml poprosił każdego z członków BRICS o listę życzeń, które nowe kraje chciałyby dołączyć do bloku. Moskwa powtórzyła tę prośbę na czerwcowym spotkaniu w Nowogrodzie. Jednak Brazylia, wraz z Indiami, odmówiły przedłożenia tej listy, argumentując, że zamiast listy nazwisk konieczne jest ustalenie kryteriów wyboru, takich jak dobre stosunki dyplomatyczne ze wszystkimi krajami bloku i uznanie ich kandydatur w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Według Jamila Chade, dziennikarza brazylijskiego serwisu informacyjnego UOL, kolejnymi „nowymi członkami” będą prawdopodobnie Boliwia i Kuba, chociaż Brazylia broniła przyjęcia Kolumbii, która jednak nie ubiegała się o członkostwo. Brazylijska dyplomacja powiedziała również „nie” przyjęciu Nikaragui, która jest również wspierana przez Rosję, podobnie jak Kuba. Relacje między reżimem Ortegi i Luli pogorszyły się w ostatnich miesiącach, wraz z wzajemnym wydaleniem ambasadorów. Jeśli chodzi o ewentualne przyjęcie Wenezueli, pozostaje to niewiadomą. Pomysł Moskwy polega jednak na stworzeniu bloku krajów stowarzyszonych z BRICS, które mogą uczestniczyć w spotkaniach, ale bez prawa weta lub głosu w decyzjach bloku. Wenezuela mogłaby być częścią tej grupy. Przypominamy, że w 2025 r. Brazylia obejmie przewodnictwo w BRICS, koncentrując się na depolaryzacji gospodarki.
Jeśli chodzi o Iran, niedawna eskalacja na Bliskim Wschodzie miała również wpływ na stanowisko Brazylii, która zresztą w 2023 r. z powodzeniem poparła kandydaturę reżimu ajatollahów w bloku BRICS. W artykule redakcyjnym zatytułowanym „Lula sprzymierza Brazylię z Iranem”, O Estado de São Paulo pisze, że „prezydent musi odpowiedzieć, w jaki sposób jego powinowactwo z ajatollahami sprzyja konstytucyjnym zasadom dyplomacji, takim jak przewaga praw człowieka i potępienie terroryzmu”. Według brazylijskiego dziennika, „tak jak po cichu zdecydował się sprzymierzyć Brazylię z Rosją w sprawie agresji reżimu Władimira Putina na Ukrainę, popierając nawet propozycję zakończenia wojny, która jest równoznaczna z kapitulacją Ukrainy, tak prezydent Lula da Silva wyraźnie zdecydował się sprzymierzyć Brazylię z Iranem w konflikcie z Izraelem. Znaki są jednoznaczne. Kiedy Izrael zdecydował się zaatakować bazy Hezbollahu w Libanie po roku codziennych ataków, Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło tę operację „w najostrzejszych słowach”. Kiedy Iran, nie będąc bezpośrednio zaatakowanym, wystrzelił w kierunku Izraela 200 pocisków rakietowych, aby pomścić Hezbollah, rząd ograniczył się, niemal szeptem, do wyrażenia swojego zaniepokojenia”.
Wiceprezydent Geraldo Alckmin uczestniczył nawet w inauguracji irańskiego prezydenta Masuda Pezeshkiana 30 lipca. Jak na ironię, został sfotografowany cztery krzesła od przywódcy terrorystycznego ugrupowania Hamas Ismaila Haniyeha, który został zamordowany kilka godzin później, gdy był jeszcze w Teheranie. Na tym samym zdjęciu brazylijski wiceprezydent siedział obok Mohammeda Abdulsalama, rzecznika Houthi. W tym samym rzędzie siedzieli również przywódca palestyńskiego Islamskiego Dżihadu Ziyad Al-Nakhalah i zastępca generała Hezbollahu Naim Qassem.
Chociaż stosunki dyplomatyczne między Izraelem a Brazylią nie zostały formalnie zerwane, brazylijski ambasador nie powrócił do Tel Awiwu od czasu jego odwołania w maju ubiegłego roku. We wtorek minister obrony José Múcio Monteiro stwierdził, że kwestie ideologiczne w rządzie Luli zablokowały kontrakt wojskowy wygrany przez Izraelczyków. Izraelczycy wygrali, naród Izraela, ale z powodów wojennych, z powodu Hamasu, z powodu grup politycznych, mamy gotowy kontrakt, ale z powodów ideologicznych nie możemy go zatwierdzić. Trybunał Obrachunkowy Unii (TCU) nie zezwolił na przyznanie go zwycięzcom i czekamy, aż te problemy miną, abyśmy mogli się bronić, powiedział, powołując się również na przypadek brazylijskiej amunicji, która nie jest używana i której koszty utrzymania są wysokie.
W tym kontekście żaden organ instytucjonalny w Brazylii nie zapobiegł ani nie skrytykował faktu, że w São Paulo, w siedzibie związku chemików, zorganizowano wydarzenie z okazji masakry z 7 października, w której terroryści Hamasu zamordowali ponad 1100 Izraelczyków i porwali 250. Plakat wydarzenia wychwalał hasło Hamasu „Operacja Al-Aksa Flood”, nazwę, którą grupa terrorystyczna nadała masakrze z 7 października 2023 r. Na plakacie widniały również napisy „Operacja Al-Aksa Flood”. Na plakacie widniały również napisy „Chwalebny 7 października” i „Potop wyzwolenia”. W wydarzeniu wzięli udział między innymi Rui Pimenta, krajowy przewodniczący Partii Sprawy Robotniczej (PCO), oraz Ahmed Shehada, prezes Instytutu Brazylijsko-Palestyńskiego (Ibraspal). To właśnie Shehada, wraz z przedstawicielami Palestyńskiej Arabskiej Federacji Brazylii, spotkał się w lipcu ubiegłego roku z ambasadorem RPA w Brazylii, Vusi Mavimbela, aby poprosić kraje Globalnego Południa, które są częścią rozszerzonej grupy BRICS, o poprowadzenie zarówno negocjacji w sprawie porozumienia pokojowego, jak i planu odbudowy Strefy Gazy.
Co więcej, w ostatnich dniach Khaled Barakat był w stanie dyskretnie wjechać do Brazylii, aby 7 października wziąć udział w wydarzeniu w São Paulo zatytułowanym „Nasze zwycięstwo nie będzie przypadkowe”. Według raportu izraelskiego Ministerstwa Spraw Strategicznych i Dyplomacji Publicznej z 2019 r., Barakat jest członkiem Komitetu Centralnego grupy terrorystycznej Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (PFLP) i koordynatorem kampanii Samidoun (Palestinian Prisoners Solidarity Network). Również według izraelskiego raportu rządowego, Barakat jest tym, który zorganizował szkolenie z Hezbollahem Mustafy Awada, przedstawiciela Samidoun w Europie. W lutym 2021 r. izraelskie Ministerstwo Obrony uznało Samidoun za organizację terrorystyczną i „stowarzyszoną z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny (PFLP)”, która z kolei została uznana za organizację terrorystyczną przez Stany Zjednoczone, Japonię, Kanadę, Australię i Unię Europejską. Według izraelskiego ministerstwa, Samidoun został założony przez „członków PFLP w 2012 r.”, a Khaled Barakat, zidentyfikowany przez PFLP jako koordynator Samidoun, jest zaangażowany w tworzenie komórek bojowników i promowanie działań terrorystycznych w Judei i Samarii oraz za granic, czytamy w oświadczeniu izraelskiego ministerstwa.
Jeśli chodzi o Hamas, wielu zastanawia się teraz, czy niedawne sankcje Departamentu Skarbu USA obejmą również Brazylię w nadchodzących miesiącach. Rzeczywiście, zbiegając się z rocznicą 7 października, Waszyngton nałożył sankcje na szereg osób na całym świecie, które prowadzą różne palestyńskie organizacje charytatywne. Wśród nich jest pochodzący z Turcji Jemeńczyk Hamid Abdullah Hussein al Ahmar, prezes Al-Quds International Foundation, która została już objęta sankcjami przez ten sam urząd w październiku 2012 roku za bycie kontrolowaną przez Hamas. Według śledztwa Jerusalem Post opublikowanego w styczniu ubiegłego roku, w RPA, gdzie istnieje oddział „Al-Quds Foundation SA”, główne banki południowoafrykańskie zapewniły nawet „platformę do finansowania Hamasu”. Mohammad Hannoun, Palestyńczyk mieszkający w Genui we Włoszech, również został objęty sankcjami. Według władz USA, jego Associazione Benefica di Solidarietà con il Popolo Palestinese (ABSPP) jest „fikcyjną organizacją charytatywną we Włoszech, która pozornie zbiera fundusze na cele humanitarne, ale w rzeczywistości pomaga finansować wojskowe skrzydło Hamasu”. Jako członek zarządu ABSPP, Hannoun wysyłał pieniądze do organizacji kontrolowanych przez Hamas od co najmniej 2018 roku. Zabiegał o fundusze dla Hamasu wraz z wyższymi urzędnikami Hamasu i wysłał co najmniej 4 miliony dolarów do Hamasu w ciągu 10 lat”. Hannoun przybył do Brazylii w 2010 roku, aby zebrać fundusze na tzw. Flotyllę Wolności i Europejską Kampanię przeciwko Oblężeniu Strefy Gazy.

Czy 12 listopada stanie się świętem w Meksyku

Oficjalne święta w Meksyku są uważane za obowiązkowe przerwy w szkołach i pracy. Obecnie prawo ustanawia osiem obowiązkowych dni wolnych od pracy, ale może to ulec zmianie dzięki nowej inicjatywie ustawodawczej.
Niedawno 1 października stał się dniem wolnym od pracy po raz pierwszy w historii kraju z powodu inauguracji prezydenckiej Claudii Sheinbaum. Długi weekend Rewolucji Meksykańskiej i Boże Narodzenie nadal będą obchodzone, ale grupa Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej (PRI) pozostawiła otwartą możliwość dodania jeszcze jednego dnia przed końcem roku.
Rubén Moreira, lider ławy poselskiej PRI w Izbie Deputowanych, przedstawił propozycję uczynienia 12 grudnia, dnia, w którym czci się Dziewicę z Guadalupe, dziesiątym oficjalnym świętem. Inicjatywa sugeruje zmianę art. 74 federalnego prawa pracy, aby uwzględnić tę datę jako obowiązkowy dzień odpoczynku.
Moreira podkreśla kulturowe i religijne znaczenie 12 grudnia, podkreślając, że jest to data, która sprzyja poczuciu przynależności i tożsamości w społeczeństwie. Uważa również, że dzień ten ma pozytywny wpływ na sektor pracy i może generować korzyści ekonomiczne dla mikro i małych przedsiębiorstw.
„Ważne jest, aby uznać 12 grudnia za datę o znaczeniu religijnym i kulturowym, ale jest to również dzień, który zapewnia społeczeństwu poczucie przynależności, tożsamości, a jednocześnie ma znaczenie dla sektora pracy i element korzyści ekonomicznych dla mikro i średnich przedsiębiorstw” – czytamy w inicjatywie trójkolorowego posła.
W dokumencie wspomniano, że od końca listopada do 12 grudnia 2022 r. Bazylikę Guadalupe odwiedziło około 10 milionów osób, co wygenerowało około 225 milionów pesos przychodów ekonomicznych, przewyższając dane z poprzednich lat. Jeśli ta inicjatywa zostanie zatwierdzona, 12 grudnia będzie obowiązkowym dniem odpoczynku, bez zajęć i pracy.
Co się stanie, jeśli pracownicy zostaną poproszeni o pracę w tym dniu?
Przede wszystkim zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą musieli uzgodnić, ile osób musi pracować w tym dniu. Jeśli pracownik jest zobowiązany do pracy, ma prawo do otrzymania podwójnego wynagrodzenia za przepracowany czas. Oznacza to, że otrzyma on swoje normalne dzienne wynagrodzenie plus dodatkowe wynagrodzenie równe temu samemu wynagrodzeniu, zgodnie z art. 75 federalnego prawa pracy.
Ponadto, jeśli obowiązkowy dzień odpoczynku zbiega się z cotygodniowym dniem odpoczynku (tj. niedzielą), pracodawca musi również wypłacić pracownikowi premię niedzielną. Zgodnie z art. 71 federalnego prawa pracy oznacza to, że pracownicy pracujący w niedzielę otrzymają co najmniej dodatkowe 25% do swojego dziennego wynagrodzenia.
Jakie są oficjalne święta w Meksyku?
– 1 stycznia
– 5 lutego (przeniesiony na pierwszy poniedziałek miesiąca)
– 21 marca (przeniesiony na trzeci poniedziałek miesiąca)
– 1 maja
– 16 września
– 20 listopada (przeniesiony na trzeci poniedziałek miesiąca)
– 25 grudnia
– 1 października co sześć lat, na inaugurację nowego prezydenta

 

Znikające języki rdzenne

Różnorodność językowa na świecie odzwierciedla bogactwo kulturowe ludzkości. Jednak wraz z tą różnorodnością pojawia się problem, który jest często ignorowany: dyskryminacja językowa. Zjawisko to dotyka osoby posługujące się językami rdzennymi i mniejszościowymi, naruszając ich podstawowe prawa i utrwalając wykluczenie społeczne.
Artykuł Andrei Cristiny Álvarez Pacheco w prestiżowym IFE Observatory wskazuje, że według ONZ istnieje obecnie ponad 7000 języków mówionych i prawie 3000 języków migowych. Jednak co dwa tygodnie znika jeden język, zabierając ze sobą ogromne dziedzictwo kulturowe. Języki są czymś więcej niż tylko narzędziami komunikacji; są odzwierciedleniem tożsamości i historii ich użytkowników.
Powszechna Deklaracja Praw Językowych uznaje dwa rodzaje praw: indywidualne i zbiorowe. Te pierwsze gwarantują wolność używania własnego języka zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej, podczas gdy te drugie odnoszą się do ochrony i widoczności języków w społeczeństwie, co państwa muszą zapewnić poprzez politykę kulturalną, edukacyjną i sądową.
Na całym świecie ponad 40% populacji nie ma dostępu do edukacji w języku ojczystym, a w niektórych regionach odsetek ten wzrasta do 90%. Badania pokazują, że nauczanie w języku ojczystym poprawia wyniki w nauce i wzmacnia poczucie własnej wartości uczniów. Jednak wiele systemów edukacji ignoruje te korzyści, marginalizując tych, którzy nie posługują się językiem dominującym.
W Meksyku prawo do zachowania rdzennych języków jest uznane przez konstytucję. Krajowy Instytut Języków Tubylczych (INALI) stwierdza, że osoby posługujące się tymi językami mają prawo do używania ich w oficjalnych procedurach i otrzymywania usług w swoim języku ojczystym. Pomimo tego, ustawa ogólna o prawach językowych ludności rdzennej obowiązuje dopiero od 20 lat, co jest niewystarczające dla kraju z 69 językami rdzennymi.

Dyskryminacja językowa, zwana również glotofobią, to nierówne traktowanie osoby ze względu na jej język, akcent lub słownictwo. Ten rodzaj wykluczenia przejawia się nie tylko w wyśmiewaniu, ale także w nierównych szansach zatrudnienia lub edukacji. Często dotyka społeczności historycznie marginalizowane, takie jak ludność tubylcza i migranci.

Ekstremalny przypadek miał miejsce w 2022 roku, kiedy młody mężczyzna Otomi w Meksyku został zaatakowany za to, że nie mówił „dobrze” po hiszpańsku. Incydent ten jest przykładem tego, jak dyskryminacja językowa może przerodzić się w przemoc fizyczną, podsycaną uprzedzeniami zakorzenionymi w rasizmie i klasizmie.
Pogarda dla rdzennych języków i nienormatywnych wariantów hiszpańskiego jest głęboko zakorzeniona w uprzedzeniach społecznych. Używanie terminów takich jak „dialekt” w sposób pejoratywny jest odzwierciedleniem tej dyskryminacji, ponieważ niektóre sposoby mówienia są uważane za gorsze.
Jeśli chodzi o prawa językowe, można zidentyfikować pięć kluczowych obszarów:

1. kultura: prawa językowe zapewniają zachowanie i promocję języków jako części tożsamości i dziedzictwa kulturowego ludów tubylczych.
2. Edukacja: obejmuje dostęp do wiedzy i produkcji kulturalnej we własnym języku, nie tylko w sferze rodzinnej, ale także w sferze oficjalnej.
3. Wymiar sprawiedliwości: Ludzie mają zagwarantowane prawo do tłumaczenia ustnego i pisemnego w swoim języku podczas postępowania sądowego, co zapewnia sprawiedliwość i poszanowanie ich zwyczajów.
4. Usługi: Oznacza to dostęp do usług publicznych w języku ojczystym, w tym procedur rządowych i dwujęzycznego oznakowania publicznego na obszarach zamieszkałych przez ludność rdzenną.
5. Partycypacja obywatelska: Nacisk kładziony jest na prawo ludności rdzennej do posiadania osobowości prawnej w celu wpływania na decyzje zbiorowe i dostępu do instancji prawnych.
Aby zwalczać dyskryminację językową, konieczne jest uznanie, że wszystkie języki i ich dialekty są równie ważne i wartościowe. Ochrona praw językowych jest kluczem do zapewnienia integracji i poszanowania wszystkich kultur.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej