AKTUALIZACJA NA KOŃCU TEKSTU
Adam Bodnar przeprowadza od wielu tygodni czystki w sądach w Polsce. Działając według swoich założeń politycznych i ideologicznych, które nakazują mu wszędzie dopatrywać się „sędziów Zbigniewa Ziobro” i „neosędziów”, usuwa prezesów sądów i na ich miejsce wsadza swoich nominatów. Aby zmienić władze sądu, zgodnie z ustawą minister musi skierować wniosek o odwołanie do kolegium sądu i uzyskać pozytywną opinię.

Sąd Okręgowy w Warszawie/ fot. WNET
Ta maszyna zacięła się jednak w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie kolegium 18 czerwca 2024 r. obroniło władze tego sądu, a także niektórych sądów rejonowych w okręgu warszawskim. Bodnar uznał swoją porażkę, przywracając zawieszonych sędziów na funkcje. Wkrótce jednak na bazie tych samych przesłanek przystąpił do kolejnych prób odwołania prezesów. Właściwą ścieżką działania dla ministra niezadowolonego z zaopiniowania jego wniosku powinno być zwrócenie się do Krajowej Rady Sądownictwa. Zamiast tego Adam Bodnar wybrał metodę zagrywek na granicy prawa, czy nawet poza nim. O sprawie tej pisaliśmy w całej serii tekstów na portalu wnet.fm.



