Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Zełenski ostentacyjnie omija lotnisko w Jasionce

– Ukraińcy mogą teraz próbować pokazać, że polskie lotnisko zrobiło swoje i może odejść – ostrzega Stanisław Wojtera. Ekspert analizuje zaskakujące decyzje logistyczne ukraińskich władz i tłumaczy, jak świat nagle dowiedział się o zbrodniach UPA.
Zełenski ostentacyjnie omija lotnisko w Jasionce

Wołodymyr Zełenski, fot. flickr.com/IAEA Imagebank, CC BY 2.0

Relacje dyplomatyczne między Warszawą a Kijowem przechodzą najgłębszy kryzys od początku rosyjskiej agresji. Ostatni gest prezydenta Ukrainy (Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych oficjalną nazwę honorową „Bohaterów UPA”) wywołał prawdziwe oburzenie w polskich mediach i kuluarach rządowych.

Dodatkowo podróż ukraińskiego przywódcy, który demonstracyjnie zdecydował się ominąć kluczowe polskie lotnisko Rzeszów-Jasionka, wywołała lawinę komentarzy o rażącej niewdzięczności wschodniego sąsiada. Do sprawy na antenie Radia Wnet odniósł się doradca prezydencki, Stanisław Wojtera.

Jasionka-Rzeszów idzie w odstawkę

Przez ostatnie cztery lata podkarpacki port lotniczy stanowił absolutne okno na świat dla walczącej Ukrainy i jej liderów. To właśnie tam lądowały transporty z zachodnią bronią, amunicją, tam ewakuowano rannych i stamtąd światowi przywódcy ruszali do Kijowa.

Omijanie tego strategicznego punktu przez ukraińską delegację to czytelny sygnał polityczny. Kijów próbuje w ten sposób pokazać rzekomą niezależność logistyczną od Warszawy, korzystając z portów w Mołdawii czy na Słowacji.

– Jasionka przez ostatnie cztery lata odegrała gigantyczną rolę, były tam ewakuowane m.in. ranni, delegacje przechodziły przez VIP-room i Ukraińcy powinni o tym pamiętać – zaznaczył Stanisław Wojtera.

Paniczne odruchy ukraińskiego prezydenta

Polscy analitycy zwracają uwagę, że Wołodymyr Zełenski decyduje się na tak drastyczne gesty pod wpływem gigantycznej presji wewnętrznej. Krytyczna sytuacja na froncie oraz walki polityczne w Kijowie zmuszają go do szukania tematów zastępczych.

Dla ratowania własnego poparcia ukraiński przywódca decyduje się na poświęcenie dobrych relacji z dotychczasowym najbliższym sojusznikiem. Wojtera diagnozuje to zachowanie w wyjątkowo mocnych słowach.

– Odczytuję ten ruch Zełenskiego jako paniczne odruchy i konwulsje w sytuacji absolutnego zagrożenia, gdy pali mu się grunt pod nogami – ocenił Stanisław Wojtera.

Świat nagle usłyszał o Wołyniu

Niespodziewanym i bardzo bolesnym dla Kijowa skutkiem ubocznym tego dyplomatycznego sporu stało się nagłośnienie trudnej historii polsko-ukraińskiej na arenie międzynarodowej. Temat rzezi wołyńskiej przebił się do światowych mediów głównego nurtu.

Dziennikarze na całym świecie, w tym w odległej Azji, zaczęli szczegółowo analizować zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności cywilnej. Wojtera wskazuje, że dla ukraińskiego PR-u to absolutna katastrofa wizerunkowa.

– Dzięki temu konfliktowi świat po raz pierwszy dowiedział się o Wołyniu i UPA, piszą o tym nawet wiodące media w Wietnamie – dodał Stanisław Wojtera.

Czas na twarde kroki i odebranie orderu

Zdaniem doradcy prezydenckiego, polskie władze nie mogą przejść nad tymi incydentami do porządku dziennego. Nasza dyplomacja musi zareagować stanowczo, również w sferze symbolicznej i historycznej.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Rafał Sonik kandydatem KO na prezydenta Krakowa. „To pokazuje pewną słabość struktur”
Rafał Sonik kandydatem KO na prezydenta Krakowa. „To pokazuje pewną słabość struktur”
Wiceminister stanął po stronie Kijowa. Porównał UPA do Niezłomnych
Wiceminister stanął po stronie Kijowa. Porównał UPA do Niezłomnych
Spór o Order Orła Białego dla Zełenskiego. Bagiński: Tusk szybko zmienił zdanie
Spór o Order Orła Białego dla Zełenskiego. Bagiński: Tusk szybko zmienił zdanie