Relacje dyplomatyczne między Warszawą a Kijowem przechodzą najgłębszy kryzys od początku rosyjskiej agresji. Ostatni gest prezydenta Ukrainy (Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych oficjalną nazwę honorową „Bohaterów UPA”) wywołał prawdziwe oburzenie w polskich mediach i kuluarach rządowych.
Dodatkowo podróż ukraińskiego przywódcy, który demonstracyjnie zdecydował się ominąć kluczowe polskie lotnisko Rzeszów-Jasionka, wywołała lawinę komentarzy o rażącej niewdzięczności wschodniego sąsiada. Do sprawy na antenie Radia Wnet odniósł się doradca prezydencki, Stanisław Wojtera.
Jasionka-Rzeszów idzie w odstawkę
Przez ostatnie cztery lata podkarpacki port lotniczy stanowił absolutne okno na świat dla walczącej Ukrainy i jej liderów. To właśnie tam lądowały transporty z zachodnią bronią, amunicją, tam ewakuowano rannych i stamtąd światowi przywódcy ruszali do Kijowa.
Omijanie tego strategicznego punktu przez ukraińską delegację to czytelny sygnał polityczny. Kijów próbuje w ten sposób pokazać rzekomą niezależność logistyczną od Warszawy, korzystając z portów w Mołdawii czy na Słowacji.




