Rywalizacja, jak przystało na zawody na skoczni normalnej, odznaczała się niewielkimi różnicami punktowymi pomiędzy poszczególnymi skoczkami. Po pierwszej serii prowadził Stefan Kraft. Austriak skoczył najdalej (102 metry), jednak sprzyjały jemu warunki wietrze. Drugi po pierwszej próbie, ze stratą zaledwie 0,8 punktu do lidera, był Niemiec Andreas Wellinger. Najlepszą trójkę uzupełnił jego rodak – Karl Geiger.
Tuż za nim uplasował się najlepszy z Biało-Czerwonych, Dawid Kubacki (mistrz świata z Seefeld po pierwszej serii tracił tylko 0,3 punktu do podium, a do pierwszego Krafta 2,4). Co ciekawe, Kamil Stoch, będąc na, zdawałoby się odległej, dziewiątej pozycji tracił do lidera niecałe pięć „oczek”. Trzynasty był mistrz świata sprzed dwóch lat – Piotr Żyła. Wiślanin do Austriaka także nie tracił zbyt wiele, bo 5,9 punktu.
Tak zwany ścisk w tabeli wyników po pierwszej serii zapowiadał pasjonującą walkę w finałowym rozdaniu. Należy wspomnieć, że do niego awans wywalczył także 25. po pierwszej serii Aleksander Zniszczoł, i 30. Paweł Wąsek. Tak też w drugiej serii oglądaliśmy wszystkich podopiecznych trenera Thomasa Thurnbichlera – i to z niemałą przyjemnością.
W finałowej serii fenomenalny, wybitny skok oddał Piotr Żyła. Polak wylądował na 105. metrze, ustanawiając tym samym nowy rekord skoczni! Po tym wyczynie stało się jasne, że Żyła stanął przed poważną szansą na zdobycie medalu, może i złotego.



