Andrzej Zawadzki-Liang informuje o tym, że nastroje w Chinach przed wizytą Nancy Pelosi były bardzo podgrzewane. Media budowały fałszywe przekonanie, że dojdzie do interwencji zbrojnej.
Amerykańską spikerkę określano jako klauna, wszystkie chwyty były dozwolone – komentuje nasz rozmówca.
Ambasadora Stanów Zjednoczonych w Chinach wezwano do MSZ. Oświadczono, że nie ma odwrotu od polityki jednych Chin.
Oczywiście wizyta była prowokacją strony amerykańskiej. Testowano reakcję chińskich władz.




