Wysokie ceny energii oraz gazu już dają się we znaki obywatelom wielu krajow. Jeszcze przed eskalacją kryzysu na Ukrainie, banki centralne alarmowały o zagrożeniu przedłużającym się okresem wysokiej inflacji. W tej chwili światowi ekonomiści przewidują, że wzrost napięcia na wschodniej flance NATO spowoduje kolejny wzrost cen ropy naftowej i gazu oraz jeszcze bardziej spowolni ożywienie gospodarcze, zwłaszcza w Europie. Zwiększają się też obawy o przebieg inflacji w tym regionie.
Cytowani przez “The Financial Times” ekonomiści uważają, że bezpośrednie zagrożenie dla światowej gospodarki, wynikające z sankcji nałożonych na Rosję m.in. przez państwa europejskie, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone czy Japonię, będzie jednak ograniczone. Co prawda niektóre sektory gospodarki światowej są uzależnienione od handlu z Rosją, jednak ogólny eksport gwałtownie spadł od czasu aneksji Krymu przez Moskwę w 2014 r. Udział Rosji w niemieckim eksporcie spadł z 3,5 proc. w 2014 r. do poniżej 2 proc., a udział Rosji w eksporcie USA wynosi mniej niż 0,5 procent (dane za: “The Financial Times”).
Czytaj także:
https://wnet.fm/2022/02/24/studio-londyn-kogo-obejma-brytyjskie-sankcje/
Jednak pośredni wpływ działań Rosji na światowe ceny ropy i gazu może być znacznie bardziej znaczący, niż przewidują to analitycy. W miniony wtorek ceny ropy gwałtownie wzrosły, do poziomu około 100 dolarów za baryłkę. Ceny hurtowe gazu również odnotowały znaczący wzrost.



