Katarzyna Kozłowska wspomina jak wstąpiła do GROM-u. W jednostce było niewiele kobiet.
Nie przyjęto grzecznych dziewczynek. To jest miejsce dla osób o specyficznych specyficznym profilu osobowości owym. Trzeba mieć tam konkretne psychofizyczne cechy i predyspozycje.
Stwierdza, że niespodzianką było wrzucenie ich od razu na kurs podstawowy. Szkolenie, jak mówi, było wspaniałe i dawało wielką satysfakcję, choć „była to orka”. Jaka miała być rola kobiet w GROM-ie?
Miałyśmy być przeszkolone w szeroko pojętym rozpoznaniu.



