W Chile echem odbijają się wyniki międzynarodowego dziennikarskiego śledztwa Pandora Papers. Śledztwo chilijskich mediów LaBot i CIPER, należących do Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), powiązało prezydenta Sebastiána Piñerę ze sprzedażą w 2010 roku firmy wydobywczej Dominga za pośrednictwem spółki należącej do jego synów biznesmenowi Carlosowi Délano – bliskiemu przyjacielowi prezydenta – za 152 mln dolarów. Według ustaleń dziennikarzy duża część transakcji została przeprowadzona w raju podatkowym, jakim są Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Na doniesienia zareagowała chilijska opozycja. Jak poinformował deputowany Partii Socjalistycznej Jaime Naranjo:
Wszystkie ugrupowania opozycyjne zgodziły się na wszczęcie oskarżenia konstytucyjnego przeciwko prezydentowi Sebastiánowi Piñerze.
Wszczęcie oskarżenia może doprowadzić do impeachmentu Piñery. Tymczasem do I tury wyborów prezydenckich zostało jedynie sześć tygodni. Zbigniew Dąbrowski zauważa, że na listach Pandora Papers znaleźli się także prezydenci Ekwadoru i Dominikany: Guillermo Lasso i Luis Abinadera. Według dziennikarzy obecny ekwadorski prezydent miał przed startem w wyborach kontrolować 14 spółek offshore. Zamknął je po tym, gdy uchwalono ustawę zakazującą kandydatom na prezydenta posiadania inwestycji w rajach podatkowych.


