Kryzys mniejszościowego rządu premiera jest związany z liberalną reformą, która zakłada urynkowienie czynszów w nowym budownictwie. W opozycji do tego stanęła mała, postkomunistyczna Partia Lewicy. Rozczarowanie Partii Lewicy, biernie wspierającej rząd w ostatnich latach, wykorzystała prawicowa opozycja. Formalnie to prawicowi Szwedzcy Demokraci (popierani przez Umiarkowaną Partię Koalicyjną oraz Chrześcijańskich Demokratów) złożyli wniosek o wotum nieufności dla premiera,
Jimmie Akesson, będący przywódcą Szwedzkich Demokratów, przekonywał przez głosowaniem w parlamencie, że „reprezentują szwedzkie społeczeństwo” oraz że „rządzący zawiedli w walce z przestępczością oraz integracją”.
Z kolei szef centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej zaznaczał, że „Szwecja ma największą liczbę strzelanin w Europie”. ”To rząd nie zdaje egzaminu, a nie parlament” – przypominał, dodając, że do wielu inicjatyw zmusiła gabinet Loefvena właśnie większość parlamentarna.
Ebba Busch, liderka Chrześcijańskich Demokratów, udowadniała przed głosowaniem, że większość Szwedów jest przeciwna rządowi Loefvena. „W wyborach parlamentarnych wyborcy nie dali socjaldemokratom większości, a oni przez grę utrzymali władzę, nie mając większości” – stwierdziła.



