Brytyjczyk, od lat stara się wejść na szczyt królewskiej wagi w boksie. Jesienna walka z doświadczonym Rosjaninem miała być przetarciem przed walką z kimś ze ścisłej czołówki np Anthony Joshua lub Tyson Fury. Jego przeciwnik, czyli były mistrz świata organizacji WBA, najlepsze lata ma już chyba za sobą, ale niezmiennie pozostaje trudnym przeciwnikiem.
Dillian Whyte prowadził w tamtej walce i nawet posłał Powietkina dwa razy na deski w czwartej rundzie. Jednak w piątej nastąpił nieoczekiwany nokaut, który może być bardzo brzemienny w skutkach, jeśli Anglik nie wygra rewanżu w Gibraltarze.
Pierwotnie, pojedynek miał odbyć się na początku roku. Ze względu na zakażenie się koronawirusem przez rosyjskiego pięściarza, walka odbędzie się w sobotę 27 marca.
Promotorem walki i samego Whyte’a, jest Eddie Hearn, który w swojej stajni ma również takich mistrzów jak Canelo Alvarez i Anthony Joshua. To on jest teraz człowiekiem, na którego patrzy cały świat zawodowego boksu. Razem z ekipą Tysona Fury’ego próbują zaplanować najbardziej oczekiwaną walkę dekady. Fury kontra Joshua, o miano niekwestionowanego mistrza wagi ciężkiej, może być największym wydarzeniem w historii tej dyscypliny sportu. Czemu wspominam o tym w kontekście sobotniego wydarzenia?



