Rzucano szklanymi butelkami, rzucano petardami, jabłkami, puszkami, innymi elementami z farbą.
Anna Maria Siarkowska wskazuje, że po drugiej stronie byli modlący się ludzie, którzy przybyli, by bronić kościoła przed profanacją. Mówi, że wczorajsze protesty są ostatecznym sygnałem o dotarcie do Polski najbardziej lewicowych ideologii z Zachodu. Ubolewa nad spóźnioną reakcją na zamieszki.
Policja w zasadzie nie ragowała na rzucane w stronę kościoła puszki i butelski z wodą. Zareagowała, gdy zaczęto rzucać racami.




