5 czerwca w Warszawie przed ambasadą USA odbyła się demonstracja „solidarnych z dotkniętymi rasizmem Afroamerykanami” – jak mi wyjaśniła jedna z demonstrujących nastolatek.
Skąd młodzież dowiedziała się o tej „imprezie”? Wiele osób wiedzę czerpie z portali społecznościowych, ale część zostało zachęconych przez… swoich nauczycieli.
Pojawiły się osoby widoczne na tzw. czarnych marszach, walczące o prawo do zabijania dzieci nienarodzonych, jak też społecznie wrażliwi antyglobaliści z czarnymi sztandarami i kilku internacjonalistów z czerwoną flagą. Widziałem także walczące o polityki afiliacyjne grupki aktywistów LGBT.
Na pytanie, dlaczego nie demonstrują pod ambasadą Federacji Rosyjskiej, prowadzącej znacznie bliżej granic Polski wojnę napastniczą, młodzież reagowała zdziwieniem i niedowierzaniem; tak samo jak na pytanie o chińskie ofiary przemocy wobec osób myślących inaczej niż oficjalne władze Chin.



