Prezesa Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, Marek Gawlik wspomina o swojej pierwszej decyzji po objęciu stadniny w Janowie, którą było sporządzenie raportu otwarcia, a następnie rozpoczęcia procesu zmian. Dodaje, że stadnina to nie tylko konie, ale także bydło i wielkie połacie ziemi rolniczej.
Zaczęliśmy od dobrostanu zwierząt. Mam na myśli konie i bydło, bo to jest bardzo duże gospodarstwo rolne. Nazywamy się Stadnina Koni w Janowie Podlaskim, ale oprócz prawie 500 koni, mamy 700 sztuk bydła i 1700 hektarów pól.
Gość Poranka Wnet wskazuje, że gdyby Janów Podlaskie uległo prywatyzacji, liczba koni zmniejszyłaby się do 200, a ponadto powstałoby ryzyko utracenia unikalnego kodu genetycznego.
Mamy za zadanie utrzymanie zasobów genetycznych, które są niezbędne dla przyszłych pokoleń. Tego typu działania osiągają bardzo wysokie koszty. Przyjęło się mówić, że średnie utrzymanie miesięczne jednego konia to 750 zł wzwyż. Nie mówię już o przypadkach, gdy trzeba zapewnić dodatkową opiekę weterynaryjną, poza zwykłą profilaktyką.





