Ministerstwo Cyfryzacji zaprezentowało raport nt. przestępstw i wykroczeń drogowych popełnianych przez Polaków na obszarze Unii Europejskiej. Z opracowania wynika, że dramatycznie wzrosła liczba polskich kierowców, którzy dopuścili się czynów zabronionych poza granicami naszego kraju.
Od kilku lat policje drogowe krajów UE są połączone w jedną sieć, której zadaniem jest przeciwdziałanie piractwu drogowemu. W przypadku, gdy w Polsce fotoradar zrobi zdjęcie kierowcy z Niemiec, to służby RP wysyłają do tamtejszych zapytanie. Otrzymują dane kierowcy, dzięki czemu mogą go ukarać mandatem. W drugą stronę działa to dokładnie tak samo. Zagraniczne służby wysyłają zapytania do Krajowego Punktu Kontaktowego w sprawie polskich aut. Nasi funkcjonariusze namierzają kierowcę, wysyłają jego dane i dostaje on mandat. Piraci nie są więc już bezpieczni po minięciu granicy.
W 2019 roku do Krajowego Punktu Kontaktowego w Polsce wpłynęła rekordowa liczba zapytań z zagranicy, aż 1 mln 953 788. W porównaniu statystykami z roku 2018, sytuacja pogorszyła się dramatycznie. Wtedy Polacy zagranicą otrzymali 1 mln 510 566 mandatów, w 2017 roku mandatów niemal 1 milion, a w 2016 roku – 897 tysięcy. W 2019 roku dostaliśmy więc o blisko pół miliona więcej mandatów niż rok wcześniej.
Krajami, w których Polacy najczęściej łamią przepisy ruchu drogowego są Niemcy, w Austria i Francja. Za ściganie piratów odpowiadają tam radary. Z kolei na Słowacji, z której wpłynęło tylko 657 zapytań kierowców zatrzymuje policja, na miejscu, a mandat płaci się od razu.



