Katarzyna Jankiewicz, psycholog pracująca w centrum wsparcia i terapii Pomoko, odnosi się do artykułu opublikowanego 23 października na portalu NaszDziennik.pl. Gość Poranka zgadza się z główną tezą tekstu stwierdzając, że depresja młodzieńcza staje się chorobą cywilizacyjną. Jankiewicz tłumaczy przy tym, dlaczego dzieci i nastolatkowie są grupą wiekową częściej niż inną cierpiącą na zaburzenia depresyjne. Przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że ośrodek radzenia sobie i kontroli nad emocjami u tych osób nie jest jeszcze wystarczająco wykształcony.
Psycholog zwraca uwagę, że pierwszym czynnikiem warunkującym u dzieci i nastolatków omawianą chorobę może być predyspozycja biologiczna. Latorośle rodziców cierpiących na depresję są bowiem dużo bardziej narażone na jej występowanie. Wyjaśnia przy tym, jakie zachowania powinny wzbudzić w rodzicach podejrzenia co do możliwości zachorowania. Pierwszym sygnałem alarmowym jest zmiana w zachowaniu dziecka oraz odstąpienie od działań, które wcześniej sprawiały mu radość. Jednoznacznie natomiast należy zinterpretować jednoczesne obniżenie nastroju, zamknięcie się pociechy w sobie i niechęć do rozmów na temat swojego samopoczucia.





