Andrzej Adamczyk rozpoczął wywiad, ustosunkowując się do czwartkowej tragedii w Tatrach.
Jerzy Zacharko powiedział mi, że ta burza była specyficzna, kamień się rozprysł i raził tych, którzy byli na Giewoncie.
Stwierdza, że burza była „zupełnie nie do przewidzenia”. Dodaje, że niestety „do końca nie jest pewne czy ten bilans się nie zwiększy”, więc trzeba się modlić, żeby się nie zwiększył. Jak mówi, straż pożarna i inne służby ratunkowe sprawiły się bez zarzutu. Jak zauważa, w większości przewodników tatrzańskich stale wskazuje się, żeby rozpoczynać eskapady możliwie wcześnie rano, żeby kończyć je koło południa/ 13”. Trudno bowiem przewidzieć jak pogoda zmieni się później.
Prawo i Sprawiedliwość ma te same hasła co w 2009 r. […] Dla nas najważniejsza jest Polska.




