Odnosząc się do sporów o znaczenie 4 czerwca 1989 r. Lasota nie staje po żadnej ze stron, stwierdzając, że to czy był to początek czy koniec rewolucji nie jest aż tak istotne dla obchodów tej rocznicy.
Nie zgadzam się z najostrzejszymi ocenami tego, co się działo przy Okrągłym Stole. Nie uważam żeby to byli tylko komuniści i zdrajcy. (…) Na pewno byli też ludzie, którzy mieli dobre intencje.
Korespondentka Radia WNET stwierdza, że przy Okrągłym Stole byli zarówno ludzie uczciwi, jak i ci, którzy nabawili się syndromu sztokholmskiego w stosunku do komunistów oraz zwykli „cwaniacy”. Wybór ludzi z różnych środowisk był konieczny dla zachowania poczucia autentyczności. Jednak rozmowy te były kontrolowane przez MSW, co wpłynęło na kształt transformacji.
Wszystko oddano pół za darmo, część wzięli komuniści, natomiast wszystkie te małe biznesy padły.





