Wenezuela ponownie znalazła się na czołówkach doniesień światowych agencji. Masowe wystąpienia ludności przeciw rządom Nicolása Maduro pokazują, że niemalże wszyscy Wenezuelczycy mówią dość. Wenezuelczycy mówią dość korupcji, biedzie, przemocy, prześladowaniom politycznym, pustym półkom w sklepach, brakom leków w szpitalach. Wreszcie Wenezuelczycy mówią dość ogólnej beznadziei.
Sytuacja, w jakiej znalazła się Wenezuela po wielu latach wprowadzania Socjalizmu XXI wieku, jest opłakana. Główne grzechy to przede wszystkim: gospodarka oparta wyłącznie na wydobyciu eksporcie ropy naftowej, powszechne rozdawnictwo i kupowanie sobie głosów. Dodajmy do tego brak jakichkolwiek inwestycji i możemy mówić o państwie upadłym. Państwie, w którym niestety nie funkcjonują żadne reguły.
Rządy Hugo Cháveza oraz jego następcy – Nicolása Maduro miały być walką z niesprawiedliwością społeczną, która dotychczas trapiła Wenezuelę. Jednak w ich wyniku jedną elitę finansową zastąpiła inna: złożona z wierchuszki rządzącej krajem PSUV i armii. Dodać należy, że ludzie ci swój majątek zdobyli nie tylko na korupcji i kradzieżach, ale i na przemycie narkotyków. Co więcej, zwykłym „zjadaczom chleba” rządy socjalistów niewiele dały. Być może poza biedą oraz powszechnym terrorem ze strony służb bezpieczeństwa.
Wenezuelczycy mówią dość. Jednak już nie tylko osoby z wyższych warstw społecznych. Dość mówi też biedota, która dotychczas była politycznym zapleczem rządów Cháveza i Maduro. W dodatku dość mówią też wojskowi, przechodząc na stronę opozycji oraz policja nie starając się powstrzymywać demonstrantów.



