Znajdujący się obecnie w Iraku dziennikarz Witold Gadowski komentuje w Poranku bieżącą sytuację polityczną tego państwa. Przyczyną jego obecności w tym kraju jest nagrywanie od dwóch tygodni kolejnych ujęć do filmu „Święci z Doliny Niniwy”. W zamierzeniu apolityczna produkcja ma opowiadać o najstarszych chrześcijanach świata i jazydach cierpiących z powodu inwazji Państwa Islamskiego.
Dziennikarz podróżował głównie po południu kraju, odwiedzając m.in. Ganke, gdzie znajduje się duże, nieformalne obozowisko uchodźców. Panujące tam warunki określa on jako fatalne.
„Odbyliśmy podróż na południe, do Karbali, do Nadżafu. Szczególnie Karbala jest interesująca, a dla Polaków dosyć pouczająca. Można nawet powiedzieć – niebezpieczna, dlatego że to właśnie w Karbali polscy żołnierze zabili ponad stu ludzi z armii, ale także cywilów, o czym się w Polsce nie mówi. Wspomnienia tzw. bitwy w Karbali są dosyć drastyczne; w tej chwili lepiej nie przyznawać się, że jest się Polakiem”.
Gadowski uważa, że negatywne postrzeganie Polaków w Iraku nie znajduje swojego usprawiedliwienia, gdyż polscy żołnierze nie zabijali tam w imię własnych interesów.




