W środę w Sejm rozpoczął pracę nad powszechnym mechanizmem wspierającym gromadzenie oszczędności przez Polaków. Podstawowym założeniem rządowego projektu o Pracowniczych Planach Kapitałowych jest skłonienie pracowników do regularnego, comiesięcznego, oszczędzania w wysokości kilkuprocentowych (od 2 do 4) wpłat od miesięcznego wynagrodzenia na konto prowadzone przez wybrane przez pracodawcę TFI. Do składek pracownika dołoży się również zatrudniający oraz rząd, poprzez Fundusz Pracy. Program z założenia ma być dobrowolny, ale system zachęt i zasada automatycznego zapisu ma sprawić, że system będzie miał powszechny charakter. Zaproponowany projekt budzi silne wątpliwości, ze strony opozycji oraz części posłów koalicji rządzącej.
Zdaniem byłej wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, głównym celem projektu wcale nie jest wsparcie przyszłych emerytów: Ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych nie ma na celu zabezpieczyć środków przyszłym emerytom. Podstawowym celem tej ustawy jest dostarczenie kapitału, na giełdę i na rynek kapitałowy, którego jak kania dżdżu potrzebuje polska gospodarka, ponieważ inwestycje przez trzy lata rządów Prawa i Sprawiedliwości niestety się zwinęły z 20 do 16 procent PKB.
Izabela Leszczyna wskazała na niewystarczający mechanizm zabezpieczania środków, gromadzonych przez przyszłych emerytów: W oszczędnościach emerytalnych najważniejsze jest bezpieczeństwo inwestowania. Tymczasem ta ustawa w ogóle nie daje poczucie bezpieczeństwa przyszłym emerytom, bo środki przekazywane do funduszy inwestycyjnych nie będą w żaden sposób gwarantowane w przypadku, jeśli przyjdzie krach na giełdzie, albo zainwestujemy te pieniądze na nietrafione publiczne przedsięwzięcia.





