Prezydent RP najpierw wziął udział we Mszy św. w intencji ofiar mordu, w Katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku koncelebrowanej przez metropolitę lwowskiego arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego i ordynariusza Diecezji Łuckiej biskupa Witalija Skomarowskiego. Na ręce biskupa prezydent przekazał również krzyż poświęcony pamięci pomordowanych Polaków. Następnie Andrzej Duda złożył wieniec na cmentarzu w Ołyce – w miejscu bezimiennego pochówku w zbiorowej mogile zamordowanych Polaków. Oddał również symboliczny hołd ofiarom ludobójstwa w miejscu nieistniejącej dziś polskiej wsi Pokuta na Wołyniu, składając wiązankę kwiatów w szczerym polu.
W swoim wystąpieniu w Ołyce prezydent stwierdził, że rzeź wołyńska to nie była „żadna wojna między Polską czy Ukrainą, to była zwykła czystka etniczna” dokonana na podstawie decyzji podjętej na szczeblu politycznym przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i zleconą do wykonania UPA. Prezydent przypomniał, że zamordowanych zostało 100 tysięcy Polaków.
Prezydent podkreślił, że relacje polsko-ukraińskie muszą się opierać na prawdzie.
– Nie może być mowy o żadnej zemście. Oczywiście jest mowa o bólu. – mówił prezydent i dodał: ból będzie trwał, ale wierzę w to, że czas, który leczy rany, zabliźni także i te straszne rany, które pozostały w sercach i po jednej, oraz po drugiej stronie.
Prezydent w swoim przemówieniu nawiązał także do zakazu prowadzenia na Ukrainie prac poszukiwawczych naszych rodaków pomordowanych w czasie rzezi wołyńskiej:
„Chciałbym, żeby każdy z tych Polaków, którzy kiedyś zostali zamordowani i leżą w tej ziemi, odzyskał swoje imię i nazwisko, żeby był oznaczony w miejscu, w którym spoczywa, aby rodzina mogła przyjechać, złożyć kwiaty, pomodlić się i zapalić znicz. Aby mogła uronić łzę na mogile swojego najbliższego„



