W audycji Aleksandra Wierzejskiego Paweł Bobołowicz przedstawił i skomentował ostatnie wydarzenia dotyczące stosunków Polski i Ukrainy.
Pod Lwowem doszło do uszkodzenia polskiego autobusu na skutek podłożenia ładunku wybuchowego. W wyniku tego „antypolskiego zdarzenia” nikt nie ucierpiał, gdyż autobus stał pusty na parkingu. Przyjechała nim polska delegacja, między innymi samorządowcy. Według komunikatu polskiego MSZ, ukraińskie służby prowadzą czynności śledcze w celu wyjaśnienia sprawy.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy w specjalnym oświadczeniu na Twitterze potępił ten akt, nazywając go prowokacją, której celem miało być przeszkodzenie w odbyciu planowanej wizyty polskiego prezydenta w Charkowie.
[related id=46420]Zdarzenie to prowokuje pytanie o wyjaśnienie innych podobnych wydarzeń, z najsłynniejszym, tj. ostrzelaniem polskiego konsulatu w Łucku, na czele. Jaki jest stan śledztwa w tej sprawie? Miały ponoć miejsce zatrzymania podejrzanych. Paweł Bobołowicz wyjaśnił, że jest to dość skomplikowane. Osoby zatrzymane zostały w innej sprawie i próbuje się im przypisać odpowiedzialność za inne prowokacje w związku z polskimi miejscami pamięci. Nie jest pewne, czy chodzi też o atak na polski konsulat. Tego rodzaju postępowań jest sporo, trwają one długo i pomimo szumnych zapowiedzi, do wątków dotyczących prowokacji lub „rosyjskiego śladu” nie jest przykładana taka waga, jak powinna. W efekcie zdarzenia dotyczące polskich miejsc pamięci (pomników, cmentarzy itp.), pomimo tego, że na początku mówi się się właśnie o prowokacji, kwalifikowane są jako zwykłe czyny chuligańskie.



