Poświęcenie Świątyni w Jerozolimie, o którym słyszeliśmy w czytaniu z Pierwszej Księgi Machabejskiej, miało miejsce w 164 roku przed narodzeniem Chrystusa. Oto po zwycięskich wojnach Machabeuszów z dowódcami wojsk króla Antiocha Żydzi poczuli wreszcie smak prawdziwej wolności. Ustały prześladowania ze strony pogan, którzy przemocą usiłowali narzucić im swoje obyczaje i zwyczaje, stojące w wyraźnej sprzeczności z Mojżeszowym Prawem. Zakończył się czas konieczności heroicznego trwania przy Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie były już potrzebne męczeńskie świadectwa uczonego w Piśmie Eleazara czy siedmiu synów mordowanych po kolei na oczach ich matki, zachęcającej ich do mężnego trwania przy wierze ojców, a która na koniec sama została umęczona.
Jak słyszeliśmy bowiem, „dwudziestego piątego dnia dziewiątego miesiąca, to jest miesiąca Kislew, sto czterdziestego ósmego roku [Żydzi] wstali wcześnie rano i zgodnie z Prawem złożyli ofiarę na nowym ołtarzu całopalenia, który wybudowali. Dokładnie w tym samym czasie i tego samego dnia, którego poganie go zbezcześcili, został on na nowo poświęcony przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście” (1 Mch 4, 52-55).
Uroczystości trwały przez całe osiem dni. Jednakże Żydom bynajmniej to nie wystarczało. Ich radość była tak wielka, a poczucie znaczenia tego wydarzenia tak ogromne, że jego pamiątkę postanowiono odtąd obchodzić każdego kolejnego roku jako uroczystość Poświęcenia Świątyni.
Ponad półtora wieku później pośrodku tej samej jerozolimskiej Świątyni, właśnie w uroczystość jej poświęcenia, stanął Jezus Chrystus. Wydawałoby się, że szczęście Izraelitów powinno być wtedy wręcz trudne do wyobrażenia, a radość nieporównanie większa niż wówczas, gdy ich przodkowie świętowali poświęcenie nowego ołtarza. Przecież pośród Ludu Wybranego znalazł się w Świątyni tak bardzo oczekiwany przez wszystkich synów Izraela Mesjasz, Boży Syn.



