Ilmi Umerow, zastępca przewodniczącego Medżlisu, zagrożony karą do 5 lat więzienia za wywiad udzielony tatarskiej TV ATR - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Ilmi Umerow, zastępca przewodniczącego Medżlisu, zagrożony karą do 5 lat więzienia za wywiad udzielony tatarskiej TV ATR

Fot. Wojciech Jankowski / Radio Wnet

Umerowa przetrzymywano wbrew jego woli trzy tygodnie w szpitalu psychiatrycznym, mimo że nie jest chory psychicznie, co potwierdziła diagnoza. FSB tym razem sięgnęła do arsenału represji rodem z ZSRS.

Ilmi Umerow, były zastępca przewodniczącego Rady Najwyższej Krymu, w czasie aneksji był szefem administracji rejonu bachczysarajskiego. Po wywiadzie udzielonym 19 marca 2016 roku tatarskiej telewizji ATR został oskarżony o nawoływanie do naruszenia granic FR. Jest jednym z pierwszych Tatarów krymskich oskarżonych na podstawie wprowadzonego po aneksji Krymu sławetnego już artykułu 180.1.

W 40-minutowym wywiadzie ATR padło pytanie o to, jak Unia Europejska i ONZ mogą pomóc Ukrainie. Ilmi Umerow odpowiedział, że największą pomocą byłoby, gdyby te ośrodki zintensyfikowały sankcje, w wyniku których Rosja wyszłaby z Krymu i Donbasu. Wywiad dla telewizji ATR dla Umerowa zakończył się oskarżeniem o nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej. Rozpoczął się kolejny proces polityczny na Krymie.

Ilmiego Umerowa miało bronić czterech adwokatów – dwóch Tatarów krymskich z Symferopola i dwóch znanych moskiewskich obrońców – Nikołaj Połozow, który bronił między innymi Aleksieja Nawalnego i grupy Pussy Riot, oraz Marek Fejgin. W trakcie trwania procesu na wszystkich z adwokatów starano się wywierać wpływ bądź ich zastraszać.

Adwokat Emila Kurbiedijew otrzymał 10 dni aresztu za udostępnienie czyjegoś postu na profilu społecznościowym. W biurze Edema Semedlajewa w Symferopolu przeprowadzono przeszukanie i zabrano komputery. W wypadku Połozowa spowodowano, że nie prowadzi on sprawy Umerowa, a Marka Fejgina próbowano wykluczyć z Izby Adwokackiej Moskwy.

Oskarżenie opierało się nie na tekście oryginalnym, a na tłumaczeniu. Okazało się, że tłumaczenia tekstu wywiadu nie przeprowadził filolog krymskotatarski, a germanista. Ekspertyza była stronnicza, wykonana przez specjalistę z Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Samo zdanie będące przedmiotem oskarżenia wyjęto z kontekstu i niewłaściwie przetłumaczono: „Należy zmusić Rosję, żeby wyszła z Krymu i Donbasu”.

W czasie postępowania przeprowadzono ekspertyzę psychiatryczną. Wbrew woli Ilmiego Umerowa przetrzymywano go trzy tygodnie w szpitalu psychiatrycznym, w warunkach niepozwalających na sen i przestrzeganie higieny.
Sam Umerow uważa pobyt w szpitalu za sposób znęcania się nad nim. Efektem trzytygodniowego pobytu była diagnoza, że nie ma chorób psychicznych, które należałoby leczyć. Tymczasem Ilmi Umerow cierpi na schorzenie neurologiczne, jakim jest choroba Parkinsona.

W czasie procesu wychodzą na jaw nieścisłości. Funkcjonariusz FSB przepytywany przez adwokatów plątał się w zeznaniach przed sądem. W czasie rozprawy twierdził, że sam trafił na wywiad, a w dokumentacji było jego zeznanie, że zajął się telewizyjnym wywiadem Umerowa „na polecenie z góry”.

Obrona przyjęła następującą linię:

– przeprowadzona została niefachowa, nierzetelna ekspertyza wywiadu, opierająca się na nierzetelnym tłumaczeniu;

– w wyżej wymienionym wywiadzie nie ma nawoływania do naruszenia integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej z roku 1991, a takie właśnie granice Rosji są uznane przez ONZ i UE;

– nowe „granice” Rosji są bezprawne, bo w czasie aneksji Rosja złamała szereg praw: ukraińskie, rosyjskie i międzynarodowe.

Ponadto 15 specjalistów nie znalazło w tekście żadnych nawoływań do naruszenia terytorium Federacji Rosyjskiej.

Ilmi Umerow jest dobrej myśli. Jak powiedział, przebieg sprawy obnaża zupełny brak podstaw do oskarżenia i bałagan dowodowy. Jest przygotowany na to, że w razie niekorzystnego dla niego werdyktu, zostanie on zaskarżony w Hadze.

Na ostatnim, czwartkowym posiedzeniu sądu po raz pierwszy głos zabrali świadkowie deklarujący występowanie w języku krymskotatarskim. Do tej pory sąd nie mógł znaleźć tłumaczy.

Artykuł 180.1 przewiduje kary do pięciu lat pozbawienia wolności.

Z Ukrainy Wojciech Jankowski

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook