Anatol Diaczyński
Rozważania o repatriacji
Chcę się podzielić swoimi uwagami z życzliwymi dla repatriacji i repatriantów Polakami. Sam jestem repatriantem i już od 20 lat mieszkańcem i obywatelem Polski. Jestem literatem, członkiem ZLP/Rzeszów. W Kazachstanie byłem założycielem i pierwszym przewodniczącym Polaków w Kokczetawie (obecnie Kokszetau).
Szczerze mówiąc, władze Polski, już nowej, demokratycznej, przez długie lata absolutnie nie były zainteresowane repatriacją. O tym, że jest ona możliwa, że Polska to także nasza Ojczyzna, przekonywali nas w zasadzie tylko społecznicy, którzy docierali do Kazachstanu, jak chociażby znany działacz Solidarności Walczącej Piotr Hlebowicz.
W 1992 roku byłem delegatem na I Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy w Krakowie Uczestniczyłem w tamtych latach w wielu podobnego rodzaju oficjalnych i nieoficjalnych spotkaniach polonijnych w Rosji, Polsce, Kazachstanie.
Z każdym rokiem, razem z innymi działaczami polonijnymi z Kazachstanu i ludźmi z honorem i sercem – z Polski, coraz mocniej przekonywałem władze Rzeczpospolitej, żeby naszym ziomkom dano możliwość repatriacji do dawnej Ojczyzny, do Polski. Jak dziś pamiętam przekonujące słowa prezydenta Wałęsy na tym zjeździe: „Jestem prezydentem wszystkich Polaków!”. Wtedy bardzo chciało się w to wierzyć!




