[realted id=34228]Amerykańska baza lotnicza na wyspie Guam, gdzie stacjonują bombowce strategiczne B-1B, jest dla Pjongjangu idealnym celem do przetestowania realnych możliwości operowania pociskami balistycznymi. Próba przeprowadzona 28 lipca, podczas której pocisk wzniósł się, według informacji strony północnokoreańskiej, na wysokość 3700 km, nie pozwala w jednoznaczny sposób sprawdzić poprawności działania tego typu rakiet. Ekstremalnie wysoki pułap lotu niewykorzystywany podczas standardowego prowadzenia ataku stawia inne warunki przed głowicą bojową oraz nie daje pewności, że można liczyć na jej przewidzianą przez konstruktorów dokładność.
W czwartkowym oświadczeniu strony północnokoreańskiej nazwano amerykańskie bombowce „powietrznymi piratami z Guam”. Choć te jednostki nie są w stanie przenosić ładunków nuklearnych, Pjongjang wciąż przedstawia je jako główne zagrożenie, do wyeliminowania w pierwszej kolejności.
Oświadczenie informowało również o spodziewanej trajektorii lotu pocisków Hwasong-12 – tor lotu miałby przebiegać nad terytorium japońskich prefektur Shimane, Hiroshima i Koichi. Stawia to kolejne pytanie o to, w jaki sposób może zachować się japońska obrona przeciwrakietowa bazująca na amerykańskim systemie Aegis.
Dotychczas nad terytorium Japonii północnokoreańska rakieta przeleciała w sierpniu 1998 r. – był to pocisk Taepodong-1 z satelitą Kwangmyongsong-1, którego dwa z trzech segmentów wylądowały na północny wschód od prefektury Aomor – oraz w kwietniu 2009 r. po nieudanej próbie z pociskiem Taepodong-2 i kolejnym satelitą. W pozostałych przypadkach północnokoreańskie rakiety spadały w japońskich wodach należących do wyłącznej strefy ekonomicznej.



