– Alef Stern to kreacja pisarza, który tak naprawdę nazywa się Tomasz Markowski – powiedział Krzysztof Sitko. Zastrzegł, że nie zdradza tutaj żadnych tajemnic, bo Stern sam ujawnił się w momencie, kiedy kupił za symboliczną sumę jednego tysiąca złotych portal pressmix prowadzony przez Sitkę. Niestety projekt, który był mediami obywatelskimi, podobnie jak Radio Wnet, Markowski zniszczył, „wdeptał w ziemię i upokorzył wszystkich tych, którzy ciężko pracowali przez prawie cztery lata, żeby to dzieło powstało naprawdę z niczego”.

Fot. Facebook
Przypomnijmy, że – po wygranych przez PO wyborach w 2007 roku – w lipcu 2009 roku ukazała się książka wydana pod pseudonimem Alef Stern „Pola Laska”. Jak możemy przeczytać na stronie reklamującej owo dzieło, to oniryczno-alegoryczny pamflet na najnowszą historię III Rzeczpospolitej, ze szczególnym uwzględnieniem niechlubnej roli mediów, jaką odegrały w tym czasie. W pierwszym okresie, tuż po publikacji, dla wielu Stern był niczym „objawienie”, a po fatalnym 10 kwietnia 2010 roku ogłaszał różne tajemnice na temat katastrofy smoleńskiej, twierdząc, że jakoby nie tylko Rosja była zamieszana w zamach.
W tym czasie w internecie Alef Stern podał do publicznej wiadomości, że jego książka, w której wyjaśnia wszystko na temat katastrofy, została „aresztowana”. Poza tym ogłaszał w nim swe rzekome wizje, zwłaszcza w 2012 roku, kiedy to miał nastąpić koniec świata. Rok później, również w internecie, zaczęły pojawiać się wpisy na jegotemat, m.in. że Alef Stern to oszust, amator i „osoba, której zlecono zadania do wykonania. Taki Nostradamus na etacie”.




